Disney czy Sony? Analitycy z Wall Street przewidują, kto będzie przegranym sporu o Spider-Mana

23.08.2019 08:57
Spider-Man: Far From Home|undefined Fot. kadr z filmu Spider-Man: Far From Home

Napięta sytuacja pomiędzy Sony i Disneyem spowodowana sytuacją prawną Spider-Mana da się we znaki tylko jednej z wytwórni. Tak przynajmniej twierdzą specjaliści z Wall Street. Która wytwórnia jest przegraną stroną sporu?

Koniec sierpnia 2019 roku nie jest szczęśliwym okresem dla fanów Spider-Mana. Prawa do postaci posiada Sony Pictures i od 2016 roku użycza ich Marvel Studios. Umowa jest jednak tak skonstruowana, że zdecydowana część zysków z filmów o Spider-Manie trafia do kasy Sony, a twórcy MCU muszą się obejść smakiem. Po spektakularnym sukcesie kasowym filmu "Spider-Man: Far From Home" Disney zażądał zmiany umowy, co skończyło się zerwaniem kontraktu ze strony Sony. Czy ruch japońskiego giganta był rozsądny? Analitycy z Wall Street przewidują, która z firm straci najwięcej na konflikcie.

Spider-Man w MCU - Sony Pictures straci na sporze?

Trudno ocenić, kto ma rację w tym sporze, jednak obie strony pokłóciły się o pieniądze. Jednak rozłam pomiędzy Sony i Disneyem zamiast większych zysków, może przynieść jedynie straty, bo jak podaje The Hollywood Reporter, cała sytuacja negatywnie odbije się głównie na wynikach finansowych jednej z korporacji mediowej. Sprawę skomentował Tuna Amobi - jeden z analityków giełdowych z Wall Street.

Z ekonomicznego punktu widzenia marka Spider-Man jest w bardzo skomplikowanej sytuacji - częściowo odzwierciedlając zmieniające się priorytety Disneya od czasu przejęcia Foxa. Z ekonomicznego i twórczego punktu widzenia, sądzę, że rozwój tego sporu prawdopodobnie bardziej odbije się na Sony.

Podobnie uważa szef analityków box office Shawn Robbins.

Jeśli obie strony nie zdołają się porozumieć, jest to sytuacja lose-lose dla wszystkich. Marvel nie będzie w stanie rozwinąć niedopowiedzianej historii jednego z najpopularniejszych bohaterów w kolejnych filmach. A miliardowy sukces Sony związany z wynikami "Far From Home" nie zostanie powtórzony bez Feige'ego i pracy reszty członków Marvel Studios.

To nie jedyna tego typu opinia speców od ekonomii. O komentarz poproszono również analityka finansowego Stevena Birenberga.

W interesie obu stron leży dojście do porozumienia. Spidey jest ważną częścią Marvela i tego, co zrobiono w MCU. Prawdopodobnie po raz pierwszy od czasów "Iron Mana" i pierwszych filmów po nim, mamy do czynienia z niepewnością dotyczącą przyszłości Marvel Studios, szczególnie biorąc pod uwagę niedorzecznie wysoką poprzeczkę ustanowioną przez filmy o Avengers.

Zobacz: Koniec Spider-Mana w MCU: Fani wiedzą, jak Disney powinien strollować Sony

 

Czy Marvel Studios poradzi sobie bez Spider-Mana?

Specjaliści są więc zgodni. Sony swoją postawą przyczyni się zmarnowania potencjału, jaki leży w postaci Spider-Mana. Oczywiście szefowie Sony Pictures mogą próbować robić kolejny reboot serii albo nawet kontynuować historię z Tomem Hollandem w swoim własnym małym uniwersum, które rozpoczął film "Venom", ale nie oszukujmy się. Miliard na koncie "Far From Home" wynika z faktu, że druga część solowych przygód Petera Parkera, była zamknięciem Fazy Trzeciej MCU i epilogiem "Avengers: Endgame".

Disney też będzie stratny na tym konflikcie, ale Marvel Studios ma w zanadrzu tylu niewykorzystanych herosów, że nie odczuje tego tak bardzo, jak Sony. Bez Spider-Mana w MCU Kevin Feige i jego załoga radzili sobie bardzo dobrze, z roku na rok zarabiając co raz więcej pieniędzy. Nie wszystko jednak stracone. Możliwe, że obie firmy dojdą do porozumienia i niebawem Spidey powróci do kinowego uniwersum Marvel Studios.

Zobacz też: Jaka przyszłość czeka filmy Marvela po "Avengers: Endgame"?

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.