Gdyby nie Freddy Krueger, nie powstałby „Władca Pierścieni”

Sergiusz Kurczuk
28.09.2017 11:12
Gdyby nie Freddy Krueger, nie powstałby „Władca Pierścieni” Fot. kadr z filmu Władca Pierścieni

Peter Jackson wiele zawdzięcza Freddyemu Kruegerowi. Gdyby nie jego związek z jednym z sequeli „Koszmaru z ulicy Wiązów”, „Władca Pierścieni” mógłby nigdy nie ujrzeć światła dziennego.  

Każdy fan twórczości Petera Jacksona wie, że reżyser od samego początku swojej kariery jest związany z kinem grozy. Pierwsze pełnometrażowe filmy Jacksona były horrorami. Mowa oczywiście o „Złym smaku” i kultowej „Martwicy mózgu”. Zanim filmowiec zwrócił się ku książce J. R. R. Tolkiena, fascynowały go filmy, balansujące na granicy kiczu. Horrory z początku lat 80. właśnie takie są. Łączą makabrę z czarnym humorem i w tej konwencji Jackson znakomicie się odnajdywał. Okazuje się, że gdyby nie „Koszmar z ulicy Wiązów”, reżyser nie miałby szansy na stworzenie ekranizacji „Władcy Pierścieni”.

Portal Entertainment Weekly zdradził, jak Freddy Krueger sprawił, że zobaczyliśmy na kinowym ekranie historię o walce wojsk Śródziemia z Sauronem. Okazuje się, że Jackson miał stworzyć jeden z sequeli „Koszmaru z ulicy Wiązów”. Niestety scenariusz do filmu nie był zbyt udany. Kiedy Jackson przyszedł do New Line z pitchingiem „Władcy Pierścieni”, został zaproszony na rozmowę jedynie z grzeczności założyciela studia, Boba Shaye. Shaye niedawno wspomniał ten dzień.

Znałem Petera wcześniej, ponieważ napisał scenariusz do jednego z sequeli „Koszmaru z ulicy Wiązów”, tego, którego nigdy nie wykorzystaliśmy. Nie był to zbyt dobry scenariusz. Mark Odesky [producent wykonawczy studia] przyszedł do mojego biura i powiedział: „Słuchaj, Peter tu idzie. Chciałby nam pokazać swój projekt [do „Władcy Pierścieni”] Będziesz zainteresowany spotkaniem?”. Więc częściowo z kurtuazji, częściowo z ciekawości odpowiedziałem: „Dobra, ale i tak nic z tego nie będzie”. Poszedłem na spotkanie i zobaczyłem to, co przygotował. To było niebywałe, Zrobił krótkie nagranie z Ianem McKellenem i bardzo mi tym zaimponował. Pojawiło się potem wiele historii, ale taki był początek.

Jak widać, nie warto skreślać ludzi z góry. Ciężka praca może zdziałać cuda. W sumie to nawet lepiej, że Jacksonowi nie wyszło z kolejnym „Koszmarem z ulicy Wiązów”. Gdyby napisał wtedy dobry scenariusz, prawdopodobnie nie ujrzelibyśmy tak doskonałej ekranizacji dzieła Tolkiena. 

 

Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.