Pierdzące zwłoki Daniela Radcliffe'a zaśpiewały

O zwariowanym komediodramacie „Swiss Army Man” możemy się przekonać poprzez nowy udostępniony fragment. Tym razem musicalowy.
Obraz w reżyserii Dana Kwana i Daniela Scheinerta został zaprezentowany widzom na festiwalu Sundance, a osobom, które nie mogły uczestniczyć w pokazie pozostał do obejrzenia jedynie zwiastun. Wciąż trzymamy kciuki za to, aby polscy dystrybutorzy wprowadzili film na nasze ekrany, jednak od początku 2016 roku nie ma w tej sprawie informacji.
„Swiss Army Man” to odważna konwencja, w której dramat, komedia, film przygodowy i musical łączą się w jedno, a całość spaja otoczka absurdu. Oto nieboszczyk (Daniel Radcliffe), który za życia nosił imię Manny, zostaje znaleziony na bezludnej wyspie przez niedoszłego samobójcę Hanka (Paul Dano). Ten odkrywa, że gazy z ciała jego nowego kompana to doskonały zastępstwo dla paliwa. Dzięki nim może być w stanie poruszać się po wodzie wykorzystując zwłoki jako łódkę, czy też raczej skuter. To nie jedyne zastosowanie jakie znajduje dla trupa, służy mu również jako karabin maszynowy czy narzędzie do niszczenia przeszkód na drodze. Manny staje się też najlepszym przyjacielem Hanka - to rodzaj pary na wzór Chucka Nolanda i piłki Wilsona z „Cast Away - poza światem”.
Obraz, który na Sundance zdobył nagrodę dla najlepszej reżyserii dramatu, zawiera także wstawki musicalowe. O jednej z takowych możemy się przekonać w poniższym wideo:
Utwór „Montage” to dzieło kompozytorskiego duetu Andy Hull i Robert McDowell z zespołu Manchester Orchestra, który wykonuje indie rocka. Panowie zaaranżowali kawałek, ale został on wykonany już przez samych aktorów, gdyż jest to kompozycja a cappella. Twórcy filmu nie chcieli, aby w ich dziele został wykorzystany jakikolwiek instrument poza strunami głosowymi.
O procesie powstawania utworów opowiedział Andy Hull:
Musieliśmy stworzyć dużo materiału zanim film był kręcony tak, żeby aktorzy mogli śpiewać przed kamerą. Po realizacji obrazu zrobiliśmy tradycyjne aranżacje w naszym studiu, gdzie oglądaliśmy nagranie i dodawaliśmy do niego muzykę, czy też raczej głosy. Prawie rok po tym jak zaczęliśmy pracę nad filmem, polecieliśmy do Los Angeles, aby nagrać końcowe wokale aktorów. To było i wciąż jest surrealistyczne.
Andy Hull zdradził również jak postrzega pracę przy oprawie muzycznej „Swiss Army Man”:
Pojawiły się też utwory na ponad 100 głosów i dźwięki spoza czegokolwiek - nie sądziłem, że będziemy w stanie stworzyć coś podobnego. To co nam przyświecało, to było wykreowanie czegoś naprawdę pięknego, będącego w stanie wywołać emocje bez konieczności używania słowa lub jakiekolwiek tradycyjnego instrumentu. Jest to droga w górę i w dół, która biegnie równolegle do podróży i rozmów tych dwóch bohaterów. To bez wątpienia jedno z największych doświadczeń w naszym życiu. Jestem zachwycony, że możemy się wreszcie nim podzielić.
Reżyserzy „Swiss Army Man” byli wcześniej odpowiedzialni za teledyski muzyczne. Do swojego dzieła zaangażowali też Mary Elizabeth Winstead, która zgodziła się na udział w projekcie nim jeszcze przeczytała scenariusz. Producentami są Jonathan Wang, Lawrence Inglee, Miranda Bailey, Amanda Marshall, Eyal Rimmon i Lauren Mann. Pracy przy filmie jako producenci wykonawczy podjęli się Gideon Tadmor, William Olsson oraz Jim Kaufman.
Jak Wam się podoba muzyczny fragment „Swiss Army Man”?
Oceń artykuł