Quentin Tarantino chciał zrobić film o Jamesie Bondzie z Pierce'em Brosnanem

23.04.2020 12:10
Quentin Tarantino chciał zrobić film o Jamesie Bondzie z Pierce'em Brosnanem Fot. Invision/Invision/East News

Hollywood jest przepełnione historiami na temat filmów, które miały powstać, ale nigdy się nie ukazały. Wygląda na to, że James Bond również był "ofiarą" takiej sytuacji.

Były Agent 007 Pierce Brosnan niedawno pojawił się na portalu Esquire, gdzie wraz z reporterami oglądał "GoldenEye". Wyjawił sporo ciekawych informacji na temat nie tylko tej produkcji, ale jego całej przygody z Jamesem Bondem. Zdradził również, że Quentin Tarantino chciał zrobić z nim film o Jamesie Bondzie, ale niestety nie udało im się tego osiągnąć.

Quentin Tarantino chciał zrobić film o Jamesie Bondzie

Brosnan wyjawił podczas spotkania z dziennikarzami, że kiedyś spotkał się z Tarantino w Los Angeles. Po kilku głębszych, reżyser powiedział Brosnanowi, że chciałby zrobić film o Jamesie Bondzie z nim w roli głównej:

To było po "Kill Billu 2". Chciał się ze mną spotkać, więc udałem się do Hollywood i spotkałem się z nim w Four Seasons. Byłem o 19, bo nie lubię się spóźniać. Była już 19:15, Quentina nadal nie było, bo siedział piętro niżej i udzielał wywiadów. Zamówiłem więc martini, czekałem jeszcze dłużej. Zamówiłem kolejne Martini.

Potem jednak przyszedł, zamówiliśmy kolejne drinki. Po kilku godzinach zaczął uderzać w stół i powiedział: "Jesteś najlepszym Jamesem Bondem, chcę zrobić z tobą film". To niezbyt duża restauracja, więc poprosiłem go, żeby się uspokoił. Ale to Quentin Tarantino - nie możesz mu powiedzieć, żeby się uspokoił.

Kilka dni później pojawiłem się w studiu i im o tym powiedziałem, ale niestety nie wyszło. James Bond nie doczekał się Quentina Tarantino.

Przeczytaj także

James Bond nie jest jedyną marką, którą Tarantino chciał wziąć w swoje ręce. W marcu, reżyser wyjawił w rozmowie z Amy Schumer podczas jej podcastu, że chciał zrobić film o "Luke'u Cage'u", ponieważ był to jego ulubiony bohater Marvela:

Był taki czas przed tym całym syfem Marvela. Skończyłem "Wściekłe psy" i jeszcze nie zacząłem "Pulp Fiction", bo myślałem o Luke'u Cage'u. Jako dzieciak byłem wielkim fanem komiksów, a moimi ulubieńcami zawsze byli Luke Cage i Shang-Chi, mistrz kung-fu. 

Jednak od pomysłu odwiedli mnie moi przyjaciele, fani komiksów. Larry Fishburne byłby idealny do zagrania Luke'a Cage'a. Wszyscy kuple mówili mi, że to powinien być Wesley Snipes. Lubię Snipesa, ale Larry Fishbourne jest właściwie Marlonem Brando. Fish to jest gość do tej roboty. To ci mi powiedzieli, że Fishbourne musiałby poćwiczyć do rej roli, a Snipes jest już gotowy. To odpowiedziałem im: "Je*ać to! To nie jest ważne. K*rwa, zje*aliście mi teraz wszystko!".

Szkoda, bo "Luke Cage" w wersji Tarantino miałby szansę być najlepszym filmem na podstawie komiksów w historii. Zwłaszcza, gdyby główną rolę zagrał Laurence Fishbourne.

Przeczytaj także

 

Kamil Kacperski
Kamil Kacperski Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.