07.11.2017 12:58

Queen + Adam Lambert w Łodzi [RELACJA + GALERIA]

6 listopada 2017 roku legenda rocka zaprezentowała swoje największe hity polskiej publiczności, która przyjęła Queen naprawdę gorąco.

Queen + Adam Lambert w Łodzi [RELACJA + GALERIA]
foto: Aleksandra Degórska / Antyradio.pl

Kolejna wizyta Queen i Adama Lamberta w łódzkiej Atlas Arenie przyciągnęła na koncert rzesze fanów, którzy dla rockowej królowej są w stanie zrobić dosłownie wszystko - włącznie z przybyciem na występ z drugiego końca Polski.

W 2017 roku przypadła 40. rocznica wydania albumu zatytułowanego „News of the World”. To właśnie na 6. płycie Queen pojawiły się takie stadionowe hity, jak „We Will Rock You” czy „We Are The Champions”. Utwory te sąsiadowały z takimi kompozycjami, jak chociażby seksowne „Get Down, Make Love”, który pojawił się w koncertowej setliście w Łodzi.

Już na dzień dobry przy dźwiękach „We Will Rock You” od razu zobaczyliśmy nawiązanie do okładki płyty, na której widnieje gigantyczny robot trzymający w dłoni muzyków. Ta właśnie maszyna towarzyszyła muzykom przez całe show, które zrobiło piorunujące wrażenie na fanach. Kolorowe światła, lasery, wizualizacje na ekranie za muzykami, różowy rower z kwiatami podczas „Bicycle Race”, czy gigantyczna głowa robota, na której siedział Lambert w różowym wdzianku - to tylko część wizualnych atrakcji, które oczarowały niejednego widza.

W setliście nie mogło zabraknąć takich hitów, jak chociażby „Don't Stop Me Now”, podczas którego na ekranie pojawił się motyw nawiązujący do okładki płyty „Jazz”. Fani usłyszeli również „Another One Bites the Dust, „I Want it All”, „Somebody to Love” czy „Who Wants to Live Forever”. Zaskoczeniem natomiast było usłyszenie fragmentu You Take my Breath Away.

Oczywiście podtrzymując tradycję Brian May zagrał akustycznie „Love of my Life”, które wykonywał podczas koncertu wspólnie z Freddiem Mercurym. Zawsze był to jeden z najbardziej wzruszających momentów występów i tak jest też teraz, szczególnie, że pod koniec numeru na ekranie pojawił się Freddie. Łatwo sobie wyobrazić co w tym magicznym momencie czuli fani Queen.

Brian May był pod wielkim wrażeniem tego, jak polscy fani wyśpiewali ten liryczny kawałek, o czym wspomniał nawet publikując zdjęcie z koncertu.

Trzeba przyznać, że o wieku Maya świadczą jedynie siwe włosy. Pod względem gry na Red Special Brian nie ma sobie równych. Zadziwiające jest to, z jaką łatwością jego palce pracują na gryfie i jak bardzo wysokie dźwięki wydaje jego instrument. May pokazał klasę podczas wykonania solowego numeru „Last Horizon” na tle gwieździstego nieba i planet. Doktor astronomii wie jak zafundować fanom odlot w kosmos.

Roger Taylor pokazał, że nie tylko nadal jest niepodważalnym mistrzem perkusji, ale też wokalnie potrafi porwać tłum. Fan motoryzacji wyśpiewał „I'm in Love with My Car, jak również wykonał wspólnie z Lambertem „Under Pressure”. Niestety zabrakło przeboju These Are the Days of Our Lives.

Podczas koncertu usłyszeliśmy również kawałek Whataya Want From Me” z repertuaru Adama Lamberta. Choć jest to typowy popowy numer, to gitara Briana Maya sprawiła, że również fani rocka byli całkiem zadowoleni z takiej interpretacji utworu. Lambert zachowywał się na scenie jak paw, który co rusz pokazywał swoje kolorowe stroje. Wokalista wielokrotnie podkreślał, że nigdy nie zastąpi Mercury'ego, zresztą nawet do tego nie dąży i słusznie, bo oddani fani Queen patrzą na niego bardzo srogim okiem. Lambert ma silny głos i potrafi wyciągnąć naprawdę wysokie nuty, zatem trudny repertuar Queen nie stanowił dla niego najmniejszego problemu.

Tradycji musiało stać się zadość, zatem Queen pożegnał się nagraniem Freddiego, który zachęca fanów do wspólnego śpiewu. Potem usłyszeliśmy na do widzenia „We Will Rock You” oraz „We Are The Champions”, podczas którego wszyscy fani stali i kołysali się w rytm muzyki. Artyści opuścili scenę przy dźwiękach hymnu Wielkiej Brytanii „God Save The Queen” i morza konfetti.

Gdy fani powoli opuszczali Atlas Arenę ze sceny poleciały dźwięki utworu Davida Bowiego „Heroes”. Nie ma już wśród nad Bowiego, 26 lat temu odszedł Freddie Mercury. Oczywiście można mówić, że artyści przetrwają dzięki swojej muzyce, ale właśnie podczas koncertów z ich muzyką najmocniej czuje się tę pustkę, którą po sobie pozostawili. Nikt nie będzie tak władać tłumem jak majestatyczny Freddie, nikt nie będzie wyprzedzać trendów w muzyce jak Bowie. Takie jednostki są wyjątkowe i niepowtarzalne, takiej Królowej nikt nie jest w stanie obalić. 

Aleksandra Degórska
Tagi: #Galeria #Koncerty #Queen