Ludzie wolą Ubera od karetek
Takiego kierunku rozwoju usług Ubera raczej nikt się nie spodziewał – jak wynika z badań, w USA po wprowadzeniu usług prywatnego transportu częstotliwość korzystania z karetek pogotowia zmalała o 7%. Uberem jest nie tylko taniej, lecz także często szybciej.
Powodów stawiania na Ubera jest kilka. Najważniejsze są koszty – przywołanie karetki obciąża pacjenta często kwotą nawet kilku tysięcy dolarów, podczas gdy za przejazd Uberem (co prawda bez wyspecjalizowanego personelu medycznego na pokładzie) zamyka się w kilkunastu, być może kilkudziesięciu.
Dla zamawiających kurs do szpitala nie bez znaczenia jest także to, że mogą go sobie wybrać – karetki pogotowia zazwyczaj zawożą do najbliższego punktu opieki medycznej.
Ciekawym aspektem jest także czas reakcji – jak wyliczono, samochód Ubera w wielu wypadkach może podjechać szybciej niż karetka, a to może ratować życie.
Rzecznik Ubera jest nieco zaskoczony takim obrotem sprawy i na wszelki wypadek stara się przemawiać głosem rozsądku:
Cieszymy się, że nasza usługa pomaga dostać się naszym klientom do miejsca docelowego wtedy, gdy jest to najbardziej potrzebne. Trzeba jednak pamiętać, że Uber nie jest w żaden sposób zastępstwem dla sił medycznych czy stróżów porządku. W razie zaistnienie niebezpieczeństwa dla zdrowia lub życia radzimy dzwonić na numer alarmowy.
Dane o przesiadaniu się z karetek na Ubera pochodzą z rozbudowanego badania – porównano liczbę wyjazdów karetek w 766 amerykańskich miastach. Pod uwagę brano lata przed i po pojawieniu się usługi – od 2013 do 2015.
W 2017 roku sytuacja może być zupełnie inna i Uber może wozić do szpitala znacznie większą część pacjentów. Innym wytłumaczeniem jest nagłe ozdrowienie sporej części społeczeństwa i zmniejszenie zapotrzebowania na pomoc udzielaną w szpitalach.