17.07.2017 13:01

Rząd będzie mógł wywłaszczać twórców oprogramowania

We wzbudzającej kontrowersje nowelizacji ustawy o sądach powszechnych  znalazł się zapis, który daje państwu możliwość do odebrania twórcom aplikacji i programów praw autorskich i przepisanie ich na rzecz kraju.

Rząd będzie mógł wywłaszczać twórców oprogramowania
foto: materiały prasowe

Przepisy czekają jeszcze na podpis prezydenta. Jeśli zmieniona ustawa nie zostanie wstrzymana lub zmodyfikowana, przedsiębiorstwa produkujące oprogramowanie będą musiały liczyć się z możliwością odebrania im owoców pracy. Wystarczy, że pojawią się „przeszkody” w spełnianiu oczekiwań sądów, prokuratur lub komorników.

Dotyczy to zarówno producentów krajowych, jak i największych światowych koncernów. Przepis, który daje ministrowi sprawiedliwości możność wywłaszczania z praw do oprogramowania brzmi następująco:

"

Minister Sprawiedliwości może, w drodze decyzji, przyznać Skarbowi Państwa uprawnienia wynikające z autorskich praw majątkowych do programu komputerowego obsługującego sądowe systemy informatyczne, zwanego dalej „programem komputerowym”, w zakresie niezbędnym do wykonywania zadań sądów. "

Co może być powodem dla wydania takiej decyzji? Przepisy pozostawiają bardzo szerokie możliwości interpretacji:

"

Decyzja, o której mowa w § 1, może zostać wydana, jeżeli zagrożona jest sprawność działania lub ciągłość funkcjonowania programu komputerowego lub systemu teleinformatycznego wykorzystującego program komputerowy, lub jeżeli zapewnienia ich sprawności działania lub ciągłości funkcjonowania wymaga ważny interes państwa lub dobro wymiaru sprawiedliwości, a porozumienie w tym zakresie z osobą, której przysługują autorskie prawa majątkowe do programu komputerowego, napotyka przeszkody. "

Przejęcie przez państwo praw autorskich do oprogramowania może więc teoretycznie nastąpić, gdy producent nie chce już na przykład wspierać starej, a używanej przez sądy wersji oprogramowania (na przykład Windows XP), nie chce zaakceptować cen zaproponowanych mu przez kupujące oprogramowanie sądy bądź też na przykład nie odpisze wystarczająco szybko na maila z prośbą o udzielenie pomocy technicznej.

Scenariusze można mnożyć - „przeszkody” mogą oznaczać na przykład trudności w przeprowadzeniu transmisji na żywo w serwisie YouTube z ogłoszenia wyroku (przejęcie praw do serwisu ułatwiłoby kontrolowanie transmisji na żywo wykonywanych przez Polaków - apel o objęcie tego zjawiska nadzorem wystosowała polska prawica), usunięcie z profilu sądu na Facebooku zaproszenia na Marsz Niepodległości reklamowany faszystowskim symbolem bądź też niechęć Google do przekazywania prokuraturze informacji zebranych o użytkownikach wyszukiwarki - wystarczy zintegrować serwis z używanym przez prokuratorów oprogramowaniem.

Przepis powstał, bo administracja rządowa zawierała na początku etapu informatyzacji umowy, które skutecznie skazywały je na korzystanie z usług tylko jednego dostawcy. Mając praktyczny monopol, polscy giganci informatyczni mogli dyktować wysokie ceny za obsługę i utrzymanie używanego przez urzędy czy sądy oprogramowania.

Prawo mogło powstać jako „straszak”, który miałby zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości oraz rozwiązać już istniejące problemy - pytanie tylko, czy w świetle takich zapisów znajdą się chętni, żeby dostarczać oprogramowanie dla sądów.

Co sądzicie o nowym prawie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Komputery