16.01.2018 15:16

Meksykańska wyspa lalek – miejsce jak z koszmaru

Boicie się Chucky’ego? Te lalki są jeszcze straszniejsze. Przez kilkadziesiąt lat pojawiały się na drzewach w lesie, w którym mieszka duch dziewczynki.

Meksykańska wyspa lalek – miejsce jak z koszmaru
foto: Cindy Vasko/Exclusivepix Media/EAST NEWS

Lalka jest zabawką prawdopodobnie tak starą, jak sama ludzkość. Najstarsze, liczące sobie 4100 lat lalki znaleziono w egipskich grobowcach. Figurki imitujące ludzi - dorosłych lub dzieci - przez tysiąclecia były nieodłącznymi towarzyszami dzieciństwa. Lalki uczą maluchy relacji i ról społecznych – szczególnie kochane są lalkowe niemowlęta, które małe dziewczynki i mali chłopcy traktują niczym prawdziwe dzieci.

A jednak w lalkach, trzeba przyznać, tkwi coś niepokojącego. Czasami aż za bardzo przypominają prawdziwych ludzi i można czuć się nieswojo, widząc zniszczoną albo wyrzuconą na śmietnik lalkę. Szczególnie, gdy spojrzeć takiej lalce prosto w te puste, martwe oczy… Zabrzmi to bardzo creepy, ale w lalce jest coś z nieboszczyka.

Dlatego właśnie tak przerażające jest miejsce, znajdujące się na obrzeżach Miasta Meksyk, w dzielnicy Xochimilco. Na wyspie położonej na podmokłym terenie, pociętym kanałami rośnie bardzo osobliwy las, który jest ogromnym cmentarzyskiem… lalek.

Stare, zniszczone lalki, a czasem po prostu ich części „ciała” powieszone są na sznurach na drzewach. Ten niesamowity widok od kilkunastu lat przyciąga turystów do tej najmroczniejszej atrakcji turystycznej Meksyku.

Na wyspę, nazywaną Isla de las Muñecas (Wyspa Lalek) można się dostać tylko łodzią. Miejscowi chętnie pokazują swoją lokalną osobliwość turystom (wstęp za 15 dolarów), przytaczając przy tym związaną z miejscem legendę.

W 1950 roku na wyspie samotnie zamieszkał dozorca, Julian Santana Barrera. Pewnego dnia zobaczył, jak w kanale topi się dziewczynka. Niestety, nie udało mu się jej uratować i woda pochłonęła dziecko, po którym została tylko lalka-niemowlę. Aby uczcić zmarłą, Barrera postanowił powiesić lalkę w miejscu tragedii na jej pamiątkę.

Od tamtej pory dozorca zaczął słyszeć szepty i kroki. Na wyspie mieszkał tylko on, więc wyjaśnienie było dla niego oczywiste – wyspę nawiedził duch topielicy. Barrera zaczął znajdować kolejne lalki, które także zawieszał na drzewach – był przekonany, że tego właśnie życzy sobie dziewczynka. Uważał, że lalki są domami dla duchów, które dotrzymują jej towarzystwa. Inna interpretacja utrzymuje, że powieszone zabawki miały być amuletami, chroniącymi ducha dziewczynki przed prastarymi demonami lasu.

Stary dozorca zbierał lalki przez 50 lat. W 2001 roku utopił się w kanale – podobno dokładnie w tym samym miejscu, w którym woda zabrała dziewczynkę… Niektórzy twierdzą, że to duch utopił dozorcę, ale trzeba przyznać, że byłaby to z jego strony straszna niesprawiedliwość.

Kiedy Barrera zmarł, w całym Meksyku rozeszła się wieść o przerażającym lesie lalek. Do Xochimilco zaczęli tłumnie przybywać turyści. Przybysze sami zostawiają w miejscu lalki w charakterze „ofiary” dla ducha.

Wielu zwiedzających jest przekonanych, że pozornie pozbawione życia lalki patrzą na nich w trakcie zwiedzania, a nawet… odwracają w ich kierunku głowy. Wierzą, że utopiona dziewczynka jest władczynią lalek. Duch nie jest złośliwy i nie robi gościom żadnej krzywdy, ale wizyta w jej królestwie i tak jest doświadczeniem tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Gdyby trzeba było wybrać państwo świata z największą liczbą mrocznych miejsc i związanych z nimi niepokojących legend, to z pewnością Meksyk byłby faworytem. To nie koniec naszych mrożących krew w żyłach wypraw do kraju Azteków - śledźcie nasze Archiwum Tajemnic!

Maciej Koprowicz
Tagi: #adrenalina #Archiwum Tajemnic