25.10.2018
Aktualizacja: 18.02.2020 14:36

"Dziewczyna w sieci pająka", reż. Fede Alvarez [RECENZJA]

"Dziewczyna w sieci pająka" to film, który nie zachwyci fanów trylogii "Millenium" ani nie trafi w gusta wielbicieli serii z Noomi Rapace w roli głównej. Z pewnością jednak spodoba się miłośnikom kina akcji i mrocznych superbohaterskich opowieści.

Dziewczyna w sieci pająka recenzja
foto: materiały promocyjne

Słynna Lisbeth Salander powraca na kinowy ekran po 7 latach od premiery "Dziewczyny z tatuażem" w zupełnie nowym stylu, z nową historią i nową twarzą. Miejsce Noomi Rapace i Rooney Mary zajęła tym razem Claire Foy, znana przede wszystkim z roli Królowej Elżbiety w serialu "The Crown". Wiele osób obawiało się tego wyboru obsadowego i można stwierdzić, że częściowo były to obawy słuszne. Częściowo - gdyż to, w jaki sposób odbierzemy najnowszy film o Lisbeth Salander, zależy przede wszystkim od naszego nastawienia, oczekiwań i znajomości materiału źródłowego.

Mroczna mścicielka w akcji

W przypadku "Dziewczyny w sieci pająka" nadmierne przywiązanie do serii "Millenium" może okazać się niestety przeszkodą. Fani powieści autorstwa Stiega Larssona (i ich kontynuacji pióra Davida Lagercrantza) będą tęsknili za skandynawskim klimatem, który w filmie Fede Alvareza, opartym na książce "Co nas nie zabije", wyrażony jest jedynie w wypłowiałych barwach, wszechobecnym śniegu i szwedzkich napisach na szyldach. Surowość i dosłowność poprzednich filmów ustąpiły miejsca efektownym wybuchom, pościgom i zwrotom akcji rodem z "Mission Impossible", zastępując kameralne thrillery psychologiczne podszyte kryminalną zagadką kinem akcji skupionym wokół superheroicznej, mrocznej mścicielki.

Dziewczyna w sieci pająka

Główna bohaterka niewiele ma wspólnego z Lisbeth Salander, jaką znaliśmy do tej pory. W filmie "Dziewczyna w sieci pająka" nie znajdziemy wyalienowanej, stroniącej od wszelkich znajomości postaci o anorektycznej sylwetce, nieprzyjemnym wyrazie twarzy i zagraconym mieszkaniu, co doskonale oddawały zarówno Rooney Mara, jak i Noomi Rapace. Tym razem Lisbeth to zakapturzona postać wymierzająca sprawiedliwość na własną rękę, kierowana osobistą wendetą za zniszczone dzieciństwo, która - choć potrafi skakać z wysokości bez uszczerbku na zdrowiu, unikać kul, walczyć wręcz z kilkoma osiłkami naraz i jeździć motocyklem po zamarzniętym jeziorze - w głębi serca jest wrażliwą, poranioną przez życie osobą. Bohaterce kreowanej przez Claire Foy o wiele bliżej jest do postaci z Gotham City niż do oryginalnej Salander, tym bardziej, że wśród licznych gadżetów ma nawet swoją namiastkę batmobilu w postaci czarnego lamborghini. A skoro taki był zamysł tej postaci, trudno winić za to brytyjską aktorkę, która - w takim wydaniu Salander - poradziła sobie świetnie.

Dziewczyna w sieci pająka

Komiksowy złoczyńca i drużyna Lisbeth Salander

Komiksowy klimat "Dziewczynie w sieci pająka" nadaje także postać głównego złoczyńcy, a dokładniej siostry Lisbeth, która jest jej absolutnym przeciwieństwem (w tej roli świetna Sylvia Hoeks znana z "Blade Runnera 2049"). Wyraża się to w jej krwistoczerwonym kostiumie (idealnie kontrastującym z białym śniegiem i szarą kolorystyką filmu) oraz w nienaturalnie jasnych włosach, rzęsach i brwiach, które mają podkreślać, że jest rewersem Lisbeth o lodowatym sercu. Z czasem dowiemy się oczywiście, dlaczego Camilla chce zniszczyć swoją siostrę i pogrążyć świat w chaosie oraz poznamy drugie dno tytułu filmu, ale to pozostawmy już do odkrycia podczas seansu.

Dziewczyna w sieci pająka

Jak na prawdziwą superbohaterkę przystało, Lisbeth ma także swoją ekipę pomocników z Mikaelem Blomkvistem na czele. O 10 lat młodszy od swoich poprzedników Sverrir Gudnason pełni jednak bardzo marginalną rolę, zostawiając niemal pełne pole do popisu głównej bohaterce. W drużynie Lisbeth zobaczymy jeszcze dwójkę charyzmatycznych bohaterów oraz młodocianego geniusza, jednak w tym miejscu lepiej nie zdradzać nic więcej, żeby nie psuć zabawy.

Dziewczyna w sieci pająka

Kino akcji w pseudoskandynawskim wydaniu

"Dziewczyna w sieci pająka" z pewnością nie jest tym, na co czekali fani Lisbeth Salander i bardzo niewiele zostało jej ze skandynawskich kryminałów, ale zarówno pod względem tempa akcji, spektakularnych rozwiązań i wyrazistych postaci, jak i logicznych potknięć oraz absurdów przeczących fizyce, niczym nie odstaje od kinowych hitów w stylu nowych "Bondów" czy wspomnianej już serii "Mission Impossible".

Jeśli więc spojrzymy na ten film w oderwaniu od całości i zapomnimy na chwilę o dziedzictwie Stiega Larssona, zauważymy, że "Dziewczyna w sieci pająka" to widowiskowy film akcji z mroczną superbohaterką w roli głównej, który po prostu dobrze się ogląda.

Polska premiera "Dziewczyny w sieci pająka" odbędzie się 26 października 2018.

OCENA: 6,5/10

Tagi: #Dziewczyna w sieci pająka #Recenzje