"Kajko i Kokosz": Czy dorosły widz ma czego szukać w Mirmiłowie? [RECENZJA ODC. 1-5]

01.03.2021 19:20
Kajko i Kokosz Fot. materiały prasowe Netflix

Serial "Kajko i Kokosz" wreszcie trafił na Netflix. Czy zadowoli miłośników serii, którzy czekali na niego od lat? I czym ma szansę zachwycić widzów niezaznajomionych z pierwowzorem?

"Kajko i Kokosz" zadebiutowali na małym ekranie 28 lutego 2021 jako pierwszy polski animowany serial Netflixa. Wybór ekranizacji komiksów Janusza Christy do tej zaszczytnej roli brzmi jak strzał w dziesiątkę, szczególnie biorąc pod uwagę uwielbienie, jakim od lat cieszą się w naszym kraju tytułowi wojowie, a także słowiańskie tło opowieści, które w ostatnich latach zyskuje na popularności nie tylko w Polsce. Niemniej, mierząc się z dziełem otoczonym kultem, bardzo łatwo jest zawieść oczekiwania wiernych fanów. A kiedy są to oczekiwania bazujące na wspomnieniach z dzieciństwa, sprostanie im wydaje się wręcz niemożliwe. Czy twórcy serialu o Kajku i Kokoszu wyszli z tej próby obronną ręką? I czy uda im się przykuć uwagę odbiorców, którzy po raz pierwszy goszczą w Mirmiłowie?

Polecamy

"Kajko i Kokosz", czyli prezent od fanów dla fanów

Choć sama jestem ciut za młoda, by z sentymentem wspominać pierwsze zeszyty "Kajka i Kokosza", i zdecydowania za stara, by być w głównej grupie docelowej tej produkcji, pokuszę się o twierdzącą odpowiedź na obydwa powyższe pytania. Studio EGoFILM (z Eweliną Gordziejuk na czele) wykonało solidną pracę, by wiernie przenieść na ekran nie tylko treść, ale i ducha komiksów Janusza Christy, mając zresztą błogosławieństwo wnuczki autora reprezentującej Fundację Kreska.

Polecamy

W realizację serialu animowanego zaangażowali się artyści związani z komiksem od lat, w tym scenarzysta Maciej Kur, który jest autorem współczesnych kontynuacji "Kajka i Kokosza" (m.in. "Obłęd Hegemona", "Łamignat Straszliwy") oraz Sławomir Kiełbus, rysownik serii "Kajko i Kokosz - Nowe przygody" wyznaczony na następcę Christy przez samego Christę. W takim składzie trudno mówić o niewłaściwym podejściu do materiału źródłowego. Niektórzy fani wytykają twórcom serialu poszatkowanie historii opowiedzianych w komiksach, jednak należy pamiętać, do jakiej grupy przede wszystkim skierowana jest ta adaptacja. A grupą tą są najmłodsi widzowie.

kajko i kokosz recenzja Fot. materiały prasowe Netflix
Polecamy

"Kajko i Kokosz", czyli kreskówka w starym dobrym stylu

Patrząc na netfliksowego "Kajka i Kokosza" jako na kreskówkę dla dzieci, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Animacja jest ładna i przyjemna w odbiorze, fabuła prosta i zrozumiała, intrygi mało skomplikowane, główni bohaterowie poczciwi, a ich przeciwnicy pocieszni. Produkcja celebruje przyjaźń, lojalność i dobro, jednocześnie pokazując, do czego prowadzi nadmierna pycha, krętactwo i zachłanność. Ostrze niecnych zamiarów zawsze uderza w końcu w ich posiadaczy, a wszelkie nieporozumienia pomiędzy protagonistami zawsze zostają zażegnane.

kajko i kokosz recenzja Fot. materiały prasowe Netflix

Dodatkowym atutem jest to, że odcinki są krótkie, a akcja szybko i sprawnie posuwa się do przodu. Nie pojawia się więc ryzyko, że dzieci się znudzą lub spędzą zbyt wiele czasu przed telewizorem. A jako, że całość osadzona jest w naszej rodzimej tradycji sprzed wieków, wspólne oglądanie serialu z maluchami może być też doskonałym punktem wyjścia do rozmów o kulturze dawnych Słowian. Marzy mi się, by zagraniczni fani "Wiedźmina" również sięgnęli po "Kajka i Kokosza" i odnaleźli w nim sposób na zarażenie swoich pociech słowiańskim klimatem, ale mogą to być zbyt wybujałe fantazje. Niemniej, serial o mieszkańcach Mirmiłowa sprawdzi się jako kreskówka w starym dobrym stylu na każdej szerokości geograficznej.

kajko i kokosz recenzja Fot. materiały prasowe Netflix

Czy dorosły widz ma czego szukać w Mirmiłowie? 

Choć zarówno fabuła, sposób opowiadania, jak i humor, są wyraźnie dostosowane do najmłodszych odbiorców, jest w "Kajku i Kokoszu" coś, co jest w stanie docenić tylko dorosły widz. Tym czymś jest genialnie dobrana obsada z Michałem Pielą i Arturem Pontkiem na czele, których fantastycznie uzupełniają głosy Jarosława Boberka w roli Mirmiła, Agaty Kuleszy jako Jagi oraz Grzegorza Pawlaka kreującego postać Krwawego Hegemona. Nawet Abelard Giza czy Krzysztof Zalewski, którzy w obsadzie znaleźli się w ramach ciekawostki i sami przyznali, że udział w tym projekcie był dla nich dużym wyzwaniem, doskonale sobie z tym wyzwaniem poradzili. Oferma z bandy Zbójcerzy czy waleczny rycerz Wit w żaden sposób nie odstają od reszty postaci, a ich głosy świetnie oddają ich charakter i emocje. 

kajko i kokosz recenzja Fot. materiały prasowe Netflix
Polecamy

Oceniając ekranizację "Kajka i Kokosza", warto przede wszystkim zadać sobie pytanie o nasze oczekiwania wobec serialu i ich zgodność ze stanem faktycznym. Ci, którzy spodziewali się produkcji, która doskonale trafi w gusta dzisiejszych 40-latków, wpasuje się w ich dorosłe poczucie humoru i zachwyci głębią oraz rozmachem opowiadanych historii, będą kreskówką Netflixa rozczarowani. Powinni jednak mieć na uwadze, że twórcy tego serialu zrealizowali go z myślą o kilkuletnich dzieciach i że to o ich gusta przede wszystkim tu chodzi. Jeśli więc szukasz serialu dla dzieci, który dostarczy im podobnych wrażeń, co Tobie przed laty wieczory ze "Smerfami" czy "Gumisiami", "Kajko i Kokosz" będą doskonałym wyborem.

Ocena: 8/10

Natalia Hluzov
Natalia Hluzow Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.