24.11.2015 17:08

71 lat temu urodził się Freddie Mercury

Wokalista Queen urodził się 5 września 1946 roku. Z okazji 71. rocznicy urodzin wokalisty przygotowaliśmy kilka ciekawostek na jego temat.

71 lat temu urodził się Freddie Mercury
foto: East News

Wokalista, kompozytor, grafik - wokal Freddiego Mercury'ego uważany jest za jeden z najlepszych w historii rocka. Choć od jego śmierci wkrótce minie 26 lat, to na całym świecie wierni fani Queen pamiętają o swoim idolu i kolejne pokolenia chętnie sięgają po nagrania wokalisty.

Z okazji 71. urodzin Freddiego Mercury'ego Antyradio.pl przypomina fakty oraz zdradza ciekawostki dotyczące tej barwnej postaci.

Pseudonim

Muzyk przyszedł na świat w Stone Town w Zanzibarze. Jego rodzice, brytyjski urzędnik Bomi oraz Jer Bulsara, byli Parsami z Gudźaratu, czyli wyznawcami zaratusztrianizmu. Farrokh zyskał przydomek „Freddie” w czasach uczęszczania do brytyjskiej szkoły z internatem znajdującej się w Panchgani w Indiach. Miejsce to charakteryzowała surowa dyscyplina. To właśnie tam założył swój pierwszy zespół nazwany The Hectics. Po ukończeniu szkoły artysta powrócił do Zanzibaru.

Mając 17 lat muzyk przeprowadził się do Anglii. Głównym powodem jego wyjazdu była Rewolucja Zanzibarska w 1964 roku. Artysta rozpoczął naukę w Ealing Art College i uczęszczał do klasy sztuki i projektowania graficznego. To właśnie Freddie zaprojektował logo zespołu Queen składające się ze znaków zodiaku czterech muzyków: dwa Lwy, krab kojarzony z Rakiem i dwie wróżki kojarzone z Panną, a wszystko to nawiązywało do herbu rodziny królewskiej.

foto: materiały prasowe

Muzyk postanowił zmienić swoje nazwisko w czasach wydania debiutanckiego albumu „Queen”, który ukazał się w 1973 roku. Jeden z wersów utworu „My Fairy King” brzmi:

"

Matko Mercury
Popatrz, co oni mi zrobili
Nie mogę uciec, nie mogę się skryć. "

Brian May zdradził, że kawałek ten opowiada o matce wokalisty. Freddie zmienił nazwisko twierdząc, że nawiązujące do rzymskiego boga pasuje do gwiazdy rocka bardziej niż jego prawdziwe.

Wizerunek

Artysta pozwolił sobie także na zaplanowanie kontrowersyjnego wizerunku. Freddie występował w zaprojektowanych przez siebie strojach, które przyciągały wzrok – od głębokich dekoltów, obcisłych spodni, falbanek, cekinów po makijaż i pomalowane paznokcie lewej dłoni. Muzycy z początku podchodzili sceptycznie do zwariowanych pomysłów wokalisty. Z czasem jednak zrozumieli, że wizerunek sceniczny siłą rzeczy stał się ich znakiem rozpoznawczym i poddali się wariackim pomysłom Mercury’ego.

W latach 80. Freddie zmienił się – ściął długie włosy i zapuścił wąsy, które charakteryzowały środowisko gejów, w którym muzyk się poruszał.

Osobowość

Mercury w wywiadach (których nie było zbyt wiele) podkreślał, że na co dzień jest bardzo nieśmiałą osobą, która nie otwiera się zbyt często przed ludźmi. Na scenie jednak czuł się jak ryba w wodzie. Tłumy zwracały uwagę właśnie na niego, mimo że muzykowi zależało, by każdy z członków kapeli był równy.

Wokalista kochał wchodzić w interakcje z tłumem, o czym możecie przekonać się oglądając poniższy film...

O miłości do estrady Freddiego wspomniał nawet Kurt Cobain w odniesieniu do własnych doświadczeń.

"

Czuję się w tych kwestiach winny bardziej, niż to można wyrazić. Na przykład, gdy jesteśmy za kulisami, gasną światła i zaczyna się ryk tłumu, nie działa to na mnie w taki sposób jak na Freddiego Mercury’ego, który wydawał się kochać i rozkoszować się miłością i uwielbieniem tłumu. "

W roku 1985 odbył się wyjątkowy występ - Live Aid w Londynie w Hyde Parku. Dlaczego utkwił w pamięci wokalisty na dobre? Marzeniem Freddiego od zawsze było zaśpiewanie przed jak największą liczbą osób. Koncert oglądało ponad 1,5 miliarda ludzi z ponad 100 krajów świata. W  jego trakcie wystąpili między innymi David Bowie, U2, Paul McCartney i Dire Straits.

Prawdziwy imprezowicz

Freddie uwielbiał organizować i uczestniczyć w przyjęciach zrobionych z wielką pompą. Do historii przeszły jego 39. urodziny, które odbyły się w monachijskim klubie Henderson’s. Muzyk wydał na nie około 50 000 funtów. Freddie zainwestował w najdroższe jedzenie, napoje oraz używki. Wydarzenie zostało udokumentowane w teledysku do utworu „Living On My Own”.

Autorzy filmu zatytułowanego „Freddies Millions” uważają, że w ciągu swojego życia wokalista wydał na organizację imprez około 5 milionów funtów, a na narkotyki (głównie kokainę) pół miliona funtów.

Zdolności wokalne

Mercury twierdził, że nigdy nie uczęszczał na lekcje śpiewu, co brzmi imponująco, gdy wspomnimy, że jego skala głosu wynosiła trzy i pół oktawy. Artysta śpiewał tenorem, choć jego naturalny głos mieścił się w skali barytonowej. Talent jednak oznaczał też cierpienie – Freddie zmagał się z guzkami głosowymi, które „leczył” przy pomocy parowego inhalatora oraz tabletek. Nieodłącznym atrybutem artysty były papierosy, które zaczął palić podczas sesji do krążka „The Game” w 1979 roku.

Muzyk miał poważną wadę zgryzu, jednak nie chciał wyprostować swoich zębów z powodu obaw o własny głos. Nie chciał żeby cokolwiek wpłynęło na jego jakość.

„Bohemian Rhapsody” i balet

Zaczęło się właśnie od tego kawałka pochodzącego z płyty „A Night at the Opera”. Utwór uznawany przez wielu za jeden z najlepszych w historii rocka wyniósł Queen na pierwsze miejsca list przebojów. W 1977, 2 lata po wydaniu utworu, został uznany przez Brytyjski Przemysł Fonograficzny za „Najlepszy singel ostatnich 25 lat”. W 2004 roku utwór został wprowadzony do Grammy Hall of Fame. Sam autor, Mercury, twierdził , że tak naprawdę nie wie o czym opowiada ten numer i nie lubił o nim dyskutować.

Lubił za to do niego... tańczyć, czego pokaz dał w 1979 roku występując na scenie z Royal Ballet.

Duma!

Oprócz czynnego udziału w poszerzaniu horyzontów zespołu Queen, muzyk był wyjątkowo dumny z innego muzycznego dokonania... Była to płyta „Barcelona” nagrana razem ze śpiewaczką operową pochodzącą z Katalonii - Montserrat Caballé. Postawa Freddiego była dla diwy swego rodzaju zaskoczeniem. Konkretnie chodziło o jego styl pracy - zgoła odmienny od tego, do którego przywykła śpiewaczka.

Artystka wchodząc do studia z muzykiem była pewna, że czekają na nią już prawie gotowe utwory, a cała praca nie zajmie dużo czasu. Mercury lubił jednak improwizować i dużo ćwiczyć w trakcie nagrań. Mimo początkowych wątpliwości współpraca była owocna, a tytułowy utwór z krążka zapowiadał Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku.

Magdalena Słomka
Tagi: #Freddie Mercury #Queen #Rock News