Pogoda
08.02.2016 08:52

Apple niszczy iPhone'y w „trosce” o ich właścicieli

Jeśli Twój iPhone był naprawiany poza autoryzowanym salonem sprzedaży, to jest się czego bać: aktualizacja systemu iOS zmienia smartfony w bezużyteczny złom, wyświetlając komunikat „Error 53”. Proponowanym przez Apple sposobem „naprawy” jest... kupno nowego telefonu.

Apple niszczy iPhone'y w „trosce” o ich właścicieli
foto: photos.oliur.com

Sygnały o problemie pojawiały się już w 2014 roku, jednak dopiero na początku 2016, gdy zaczął on dotykać tysięcy właścicieli iPhone'ów na całym świecie, zrobiło się o nim głośno.
Po aktualizacji systemu operacyjnego iOS iPhone sprawdza, czy wszystkie komponenty systemu zabezpieczającego Touch ID (czyli czytnik linii papilarnych w przycisku Początek, ekran telefonu itp.) działają właściwie i są odpowiednio sparowane – sensor musi być przyporządkowany do urządzenia, w którym się znajduje. Apple chwali się, że system zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo przechowywanych danych, pozwala także na akceptowanie płatności w systemie Apple Pay.

"

Dzięki Touch ID możesz używać swojego odcisku palca jako hasła uniemożliwiającego niepowołanym osobom dostęp do Twojego urządzenia. Zastosowanie hasła powoduje też automatyczne szyfrowanie poczty e‑mail, zdarzeń z kalendarza, kontaktów, przypomnień, notatek, wiadomości i danych w aplikacjach innych firm. "

Operację sparowania wymienianych komponentów może przeprowadzić Apple, które jednak za wymianę uszkodzonej części pobiera opłatę nawet do 10 razy większą, niż punkty zajmujące się serwisem telefonów. Naprawa przycisku Początek lub ekranu w nieautoryzowanym punkcie, mimo że początkowo nie wywołuje żadnych negatywnych efektów, kończy się jednak zamienieniem go w złom podczas próby zaktualizowania systemu.

Z informacji, jakimi dzielą się w sieci użytkownicy iPhone'ów dotkniętych błędem 53 (na stronie Apple nie ma o nim żadnej wzmianki) wynika, że problem pojawia się także wtedy, gdy telefon nie był oddawany w nieautoryzowane ręce, lecz nie był w pełni sprawny. Przed rozpoczęciem aktualizacji nie pojawia się żadna informacja, że może to się skończyć nieodwracalnym uszkodzeniem smartfona.

Apple przyznaje, że celowo niszczy (telefon się nie uruchamia, nie można także w żaden sposób uratować znajdujących się w pamięci danych, na przykład zdjęć, które nie zostały skopiowane na inne urządzenie lub do internetu) iPhone'y, w których producent wykrył naprawy wykonane w nieautoryzowanym serwisie. W wypowiedzi dla Guardiana korporacja przekonuje, że robi to z troski o dobro właścicieli zreperowanych smartfonów.

"

Kiedy iOS wykryje, że komponenty wchodzące w skład systemu Touch ID zostały zmienione, urządzenie jest dezaktywowane, aby zapewnić jego bezpieczeństwo. Jeżeli użytkownik napotka nienaprawialny błąd 53, zalecamy kontakt z pomocą techniczną Apple. "

Z relacji właścicieli iPhone'ów zamienionych w cegły wynika, że porada udzielana przez pracowników brzmi zawsze tak samo: kup sobie nowy telefon.

Urządzenie Apple nigdy nie należały do najtańszych, nie dziwi więc, że właściciele iPhone'ów dotkniętych błędem 53 są wzburzeni. Część z nich naprawiała swoje smartfony w krajach, gdzie nie mieli dostępu do autoryzowanego serwisu; niektórzy zaś nawet nie naprawiali swoich telefonów, które co prawda wykazywały błędne działanie (jak na przykład opóźnione reagowanie ekranu na dotyk), ale można było z nich w pełni korzystać.

Pojawiły się już pierwsze zapowiedzi pozwu zbiorowego. Właściciele iPhone'ów argumentują, że Apple zniszczyło ich własność i należy się im za to odszkodowanie.

Doniesienia o dezaktywowanych smartfonach zbiegły się czasowo z ogłoszeniem przez Apple przyjmowania w rozliczeniu uszkodzonych urządzeń przy kupnie nowych modeli. Niesprawny iPhone 5S to zniżka w wysokości 50 dolarów, zepsuty iPhone 6 wyceniono na 200 USD, zaś iPhone 6 Plus da zniżkę w wysokości 250 dolarów.

Czy producent iPhone'ów ma rację, dezaktywując telefony naprawiane poza autoryzowanym serwisem?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Mobile Apple