Dali wskrzeszony dzięki sztucznej inteligencji. Jest eksponatem w swoim muzeum i robi sobie selfie z gośćmi
W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym zaczyna kochać Salvadora Dali – tę prawdę wypowiada w muzeum w St. Petersburgu na Florydzie odtworzony za pomocą algorytmów deep fake artysta. Zwiedzający mogą wdać się z nim w interaktywną rozmowę – stworzono 45 zupełnie nowych nagrań.
Deep fake to doskonały przykład tego, że ocena technologii zależy w dużym stopniu od tego, do czego jest wykorzystywana. Gdy algorytmy pozwalające przekleić czyją twarz na zdjęcie lub materiał wideo trafiły do sieci, błyskawicznie pojawiły się przeróbki filmów porno, w który można było obejrzeć „występy” gwiazd światowego kina.
Z drugiej strony mamy inicjatywę muzeum The Dali Museum, które te same algorytmy wykorzystało, żeby ożywić genialnego i ekscentrycznego artystę i pozwolić zwiedzającym porozmawiać z twórcą, którego dzieła właśnie podziwiali. Nowa ekspozycja stał została nazwana „Dali żyje”.
Zwiedzający pod koniec swojej wizyty w muzeum zachęcani są do podejścia do wyświetlacza, na którym widać w półmroku wizerunek Salvadora Dali malującego obraz. Po naciśnięciu przycisku artysta orientuje się, że ktoś go ogląda, i podchodzi do widzów, wdając się z nimi w rozmowę.
Salvador Dali ożywiony przez muzeum. Deep fake pozwolił wskrzesić artystę
Deep fake to algorytm, który potrafi bardzo realistycznie odtworzyć wygląd i zachowanie wybranej osoby – wystarczy pokazać mu odpowiednio dużo danych do analizy. W przypadku Salvadora Dali było to 6000 klatek z wideo, co pozwoliło sztucznej inteligencji pieczołowicie odtworzyć styl zachowania i maniery artysta. Przygotowania do odtworzenia malarza zajęły 1000 godzin uczenia maszynowego.
Nasz system nauczył się jak dokładnie wygląda Dali, jak ruszają się jego usta, oczy i brwi, zarejestrował też inne małe detale, które sprawiają, że Dali jest Dalim.
Na potrzeby wystawy stworzono łącznie 45 minut nagrań z artystą – wszystkie są cyfrowym odtworzeniem wyglądu i zachowania malarza. Muzeum bardzo dużą wagę przykładało do wyboru kwestii, które wygłasza artysta – wszystko, co można usłyszeć od cyfrowego Salvadora Dali, zostało wypowiedziane za życia przez oryginał z krwi i kości.
Zobacz także: >> Jak Steve Buscemi zareagował na swój deep fake z Jennifer Lawrence? <<
Stworzone fragmenty filmowe mogą być odtwarzane w różnej kolejności, co teoretycznie daje 190 512 kombinacji przeprowadzenia rozmowy z artystą. Na koniec każdej z nich wskrzeszony Salvador Dali proponuje zrobienie sobie wspólnego zdjęcia, po czym robi sobie selfie ze zwiedzającymi. Zdjęcie wysyłane jest na numer telefonu wskazany przez gości.