Łodzianka po raz trzeci trafiła do szpitala z tego samego powodu. Wypiła płyn do chłodnic

AKTUALIZACJA 25.08.2020 25.08.2020 15:41
AKTUALIZACJA 25.08.2020 25.08.2020 15:41

Łodzianka po raz trzeci napiła się płynu do chłodnic i trafiła do szpitala. Lekarze nie pamiętają drugiego takiego przypadku.

Fot. Karetka|undefined

Trzymanie środków czystości w okolicach lodówki oraz innych miejsc, gdzie trzymamy napoje nie jest dobrym pomysłem. W wyniku pośpiechu, ogromnego pragnienia czy też np.  lunatykowania łatwo o pomyłkę, która może być tragiczna w skutkach. Napicie się płynu do mycia naczyń czy "domestosa" to historie, które nie raz słyszał każdy z nas. Niestety, istnieją też osoby, które świadomie zastępują toksycznymi środkami... alkohol.

Łodzianka trzeci raz wypiła płyn do chłodnic 

Najprawdopodobniej było tak w przypadku mieszkanki Łodzi, która aż trzykrotnie trafiła do szpitalu z powodu picia alkoholu przemysłowego. Jak donosi Express Ilustrowany, kiedy 34-letnia pacjentka po raz pierwszy trafiła na toksykologię lekarzom udało się uratować jej życie. Później przez 2 tygodnie leczyła się z zapalenia płuc.

Przeczytaj także

Ku ich zaskoczeniu kobieta ponownie napiła się glikolu, który można znaleźć np. w płynie do chłodnic, i wróciła na oddział. Miała niecały promil alkoholu we krwi, jednak ze względu na toksyny musiała zostać dializowana. Portal informuje, że kobieta wypisała się ze szpitala na własną prośbę i... piła dalej.

Po 4 dniach znowu trafiła do kliniki zatruć. Tym razem była nieprzytomna i miała 1,5 promila alkoholu we krwi. Lekarze po raz kolejny uratowali życie pacjentce.

Glikol zatruwa układ nerwowy i powoduje niewydolność nerek, co prowadzi do śmierci. Śmiertelna dawka substancji dla człowieka to jedynie 100 mililitrów.