Policjanci ścigali pędząca Teslę z pijanym kierowcą śpiącym za kierownicą
Amerykańcy policjanci zauważyli Teslę Model S jadącą z prędkością 110 km/h – szybciej, niż pozwalało na to obowiązujące ograniczenie. Próba interwencji zmieniła się w dramatyczny pościg za autem jadącym w trybie Autopilota.
Policyjny patrol dogonił Teslę - policjanci zrównali się z autem i zauważyli, że mężczyzna siedzący za kierownicą „wydaje się spać”. Funkcjonariusze zaczęli więc jechać za samochodem i sygnałami dźwiękowymi i wizualnymi dawali kierowcy polecenia zatrzymania się do kontroli. Ten jednak nie reagował.
Policjanci jechali za pędzącą 110 km/h Teslą przez 11 km – samochód ostatecznie zatrzymał się na poboczu zgodnie z instrukcjami zaprogramowanymi przez inżynierów. Tryb Autopilota nie został zaprojektowany z myślą o w pełni autonomicznej jeździe, dlatego też wymaga od kierowcy trzymania rąk na kierownicy.
Jeśli wymóg ten nie zostanie spełniony, Tesla ma zatrzymać się na poboczu w miejscu, w którym nie będzie stanowić zagrożenia dla ruchu.
Pijany kierowca Tesli przyłapany przez policję na jeździe na Autopilocie
Policjantom udało się otworzyć zatrzymany samochód i dotrzeć do pasażera, który rzeczywiście zasnął za kierownicą. W raporcie podano, że ocucenie go trwało dobrych kilka chwil.
Mężczyznę zabrano następnie na pobliską stację paliw, na której poddano go testowi trzeźwości – okazało się, że był pijany. Kierowcy, którym okazał się być członek komisji Los Altos ds. planowania, postawiono zarzuty jazdy pod wpływem alkoholu.
Amerykańska policja oficjalnie ostrzega przed traktowanie Autopilota jako sposobu na bezpieczny powrót do domu.
To wspaniałe, że mamy taką technologię, jednak musimy przypomnieć, ze nawet mimo jest dostępności to ludzie są odpowiedzialni za sprawowanie kontroli nad pojazdem.
Nieoficjalnie mówi się, że Tesla mogła uratować kierowcy życie – gdyby jechał samodzielnie i zasnął za kierownicą, na pewno doszłoby do wypadku.