Unia Europejska zataiła raport o nieszkodliwości piractwa
Kosztował 360 000 euro, ma ponad 300 stron, a po jego ukończeniu został skrzętnie przemilczany przez Unię Europejską. Okazało się, że raport o wpływie piractwa na sprzedaż dóbr cyfrowych ukrywa niewygodną prawdę – nie da się go potwierdzić.
W prowadzonym przez kilka miesięcy badaniu – przyglądano się między innymi Polsce i Hiszpanii jako krajom z najwyższym współczynnikiem piractwa – starano się oszacować, jak bardzo nielegalne kopie muzyki, filmów, gier oraz książek dostępne w sieci wpływają na zmniejszenie ich sprzedaży.
Raport został przekazany do Unii Europejskiej w maju 2015 roku i od tamtej pory słuch po nim zaginął. Światło dzienne ujrzał dopiero teraz, dzięki staraniom Julii Redy, euro deputowanej z ramienia Partii Piratów.
Wprowadzenie do raportu jest jednoznaczne:
Rezultaty nie wykazują silnych dowodów statycznych na obniżenie sprzedaży w wyniku naruszania praw autorskich w Internecie.
Autorzy raportu zastrzegają przy tym, że nie musi to definitywnie oznaczać, że takiego wpływu nie ma – nie da się go po prostu zauważyć przyjętymi metodami badawczymi.
Spadek sprzedaży przez piractwo zaobserwowano tylko w przypadku głośnych filmów – 10 obejrzeń online największych hitów miało oznaczać o 4 mniej wizyty w kinie.
Brak powiązań pomiędzy dostępnością pirackich kopii a osiąganą sprzedażą wykazał także polski eksperyment, w którym przez rok badano, jakie przychody przynosiły kopiowane do woli książki w porównaniu do pilnowanych wyjątkowo dobrze pozycji. Łącznie monitorowano 240 tytułów.
Z pełną treścią raportu można zapoznać się pod tym adresem.