20-letnia kobieta zmarła na festiwalu muzycznym
Ta informacja wstrząsnęła wszystkimi uczestnikami imprezy, którzy bawili się na 4-dniowym festiwalu.
Idąc na festiwal muzyczny nastawiasz się na to, że dobrze pobawisz się przy ulubionej muzyce, będziesz skakać po sceną, poznasz fajnych ludzi i potem będziesz przez wiele dni wspominać festiwalowe szaleństwo. Okazuje się jednak, że nie zawsze jest bezpiecznie na festiwalach.
Na Firefly Festival w Dover w stanie Delaware na ogromnym polu namiotowym w niedzielę 17 czerwca 2018 znaleziono 20-letnią dziewczynę, która nie dawała znaku życia. Została ona przewieziona do lokalnego szpitala, gdzie oficjalnie stwierdzono zgon. Policja zidentyfikowała dziewczynę i okazała się nią być Caroline Friedman z Filadelfii.
20-latka zmarła na festiwalu muzycznym
Jak na razie nie podano przyczyny jej śmierci, ale wiadomo, że policja nie podejrzewa, że miało miejsce przestępstwo. Dziewczyna bawiła się na 4-dniowym festiwalu Firefly Music Festival. Podczas tegorocznej edycji na festiwalu zaprezentowali się tacy artyści, jak m.in. Arctic Monkeys czy The Killers.
Bezpieczeństwo na festiwalu
Niestety co rusz pojawiają się informacje o tragediach, które mają miejsce na festiwalach muzycznych. Na szwedzkim Bravalla zgwałcono 15-latkę, natomiast na Burning Man zginął mężczyzna, który wskoczył do ognia. W 2017 córka brytyjskiego aktora, Johna Michiego, została zamordowana na festiwalu muzycznym.
Co więcej jedna z uczestniczek festiwalu opublikowała nagranie, w którym widać, jak nieznajomy mężczyzna wrzuca tabletkę do kubka dziewczyny nagrywającej filmik. Filmik wywołał prawdziwą burzę w internecie. Warto sobie wziąć do serca przesłanie nagrania - po prostu trzeba uważać na siebie zawsze i wszędzie.