Billy Corgan: Pop to pornografia!

Urszula Drabińska
AKTUALIZACJA 02.03.2015 27.02.2015 15:22
AKTUALIZACJA 02.03.2015 27.02.2015 15:22

Frontman The Smashing Pumpkins nie tylko nieprzychylnie wypowiada się o muzyce popularnej, lecz także wzywa na wojną z nią.

Billy Corgan promuje właśnie ostatnią płytę swojego zespołu „Monuments to an Elegy”. Prezenterzy australijskiej telewizji śniadaniowej spytali go o kondycję przemysłu muzycznego.

Wiem, że jest wcześnie, ale według mnie muzyka pop jest formą pornografii. Młode kobiety coraz wcześniej seksualizują się, by zwrócić na siebie uwagę, zdobyć odtworzenia na YouTubie.

Według niego przyczyną tego, że rock radzi sobie gorzej, nie jest streaming ani nielegalne pobieranie plików z internetu, lecz ogólne ogłupienie i… zbyt dobre relacje rocka z popem.

Szczególnie w Ameryce pomiędzy gwiazdami rocka i gwiazdami pop panują przyjazne relacje – nie sądzę, by było to dobre. Wysyła się dzieciakom wiadomość, że jedynym sposobem na osiągnięcie sukcesu jest odpowiednie zaprezentowanie się.

Tymczasem nie bez powodu rock i pop są po innej stronie. Wyjaśnia, o jakie różnice chodzi:

Z definicji gwiazda rocka powinna być niezależną jednostką, która podąża za swoją wizją do końca – jak Axl Rose, Elton John. Gwiazda pop powinna modlić się do strasznego, ulotnego bóstwa sławy. Te sprzeczności sprawiają, że każdy powinien stać po swojej stronie.

Wierzy jednak, że z rockiem będzie dobrze. Musi tylko być bardziej agresywny w stosunku do popu – jak bywało to dawniej. Twierdzi wręcz, że powinna stoczyć się bitwa pomiędzy rockiem i popem. Macie jakieś pomysły, jakby miała wyglądać?