Czemu Rotting Christ zmieni nazwę?
Wydawałoby się, że „Gnijący Chrystus” to idealny szyld dla kapeli blackmetalowej. A jednak Grecy postanowili pójść na kompromis...
Muzycy znanej z ekstremalnych brzmień grupy zagrają 1 lipca 2016 roku w Johannesburgu. Organizatorzy koncertu napotkali już w tym rejonie na problemy przy okazji festiwalu metalowego w 2015 roku. Impreza Witchfest musiała przenieść się z okolic Hartbeespoort do Lanserii. Wszystkiemu winne były protesty lokalnych społeczności chrześcijańskich.
Shaughn Pieterse z Witchdoctor Productions zdradził szczegóły ówczesnych komplikacji:
Aby zorganizować tamten festiwal, musieliśmy zdobyć konkretne pozwolenia od władz miasta. Jednak za każdym razem, gdy robiliśmy wszystko, by pozostać w zgodzie z prawem, władze uginały się pod naporem tak zwanych Chrześcijan i ich religijnych protestów.
Organizator zwrócił uwagę, że z podobnymi problemami metalowcy musieli się borykać już na przełomie lat 80. i 90., kiedy na każdym kroku ktoś sprzeciwiał się ich przekazowi, ale wciąż ma je np. Behemoth. Choć kosztowało to mnóstwo zachodu i pieniędzy, agencja koncertowa była zdeterminowana, by nie pozwolić wygrać protestującym i zorganizować festiwal. Udało się, ale w tym roku sytuacja powtórzyła się, więc zdecydowano się na inną strategię...
Wszystko zaczęło się od nowa z Behemothem, a ostatnimi czasy z Rotting Christ. Ale dostosujemy się, rozmawialiśmy już o tym z zespołem i zdecydowaliśmy, że zagra w RPA pod zmienionym szyldem, aby nie prowokować ludzi. Może rzeczywiście „Gnijący Chrystus” to trochę zbyt wiele dla niektórych... To naprawdę bezpośrednia nazwa.
Niestety, nie wiemy jeszcze, jak będzie brzmiała chwilowo zmieniona nazwa zespołu. Mimo to już teraz takie rozwiązanie może być dla niektórych rozczarowaniem i świadectwem ugięcia się pod żądaniami Chrześcijan. Pieterse sam nie jest z tego zadowolony, zapewnił jednak, że to jedyne rozsądne wyjście, bo alternatywą byłoby zupełne złożenie broni.
Wierzę, że żyjemy w demokratycznym społeczeństwie, a sztuka to sztuka. Nie można jej cenzurować. To cała jej natura: ma wzbudzać w ludziach emocje. Jeśli raz poczujesz się obrażony przez sztukę i zaczniesz ją ograniczać, gdzie to się skończy? Ludzie kupują bilety, by zobaczyć te zespoły i mają do tego pełne prawo. Tak długo, aż tego typu imprezy będą biletowane, nie spoczniemy. Nic robimy nic złego.
Trzeba jednak przyznać, że w przypadku Rotting Christ wątpliwości dopadły nawet samego lidera grupy, Sakisa Tolisa. Już w 1998 roku tłumaczył, że taka nazwa bardzo utrudnia funkcjonowanie zespołu, a nawet nie pasuje już tak bardzo do jego muzyki.
Zatrzymaliśmy ją, żeby nie rozczarować naszych dawnych fanów, którzy są z nami od wielu lat. Z drugiej strony uważam, że świat metalu potrzebuje mocnych szyldów - w ten sposób pokazujemy naszą obojętność na jakąkolwiek religię. Dlatego z tego nie zrezygnowaliśmy. Jeśli ktoś nie będzie chciał nas słuchać ze względu na nazwę, mam to w dupie.
Oddani fani rozumieją i najwyraźniej wciąż doceniają twórczość zespołu. Wydana 12 lutego 2016 roku płyta „Rituals” zebrała pozytywne recenzje, mimo że proponowała kilka eksperymentów. Wśród nich znalazł się monolog w wykonaniu Nicka Holmesa z Paradise Lost czy też „Kwiaty zła” Baudelaire'a recytowane przez znanego z Samaela Vorpha.
Uważacie, że Rotting Christ słusznie zgodził się na taki kompromis?