David Bowie: Współpraca Metalliki z Lou Reedem była arcydziełem
Wdowa po Lou Reedzie ujawniła, że David Bowie jest wielkim fanem mocno krytykowanej płyty „Lulu”. Według niego album ciągle czeka na swój wielki triumf...
Słowa Davida Bowiego przywołała wdowa po liderze The Velvet Underground, Laurie Anderson, w dzień wprowadzenia jej męża do Rock And Roll Hall Of Fame. Ceremonia odbyła się 18 kwietnia 2015 roku.
Jednym z ostatnich projektów, nad którymi pracował Lou przed śmiercią, był album nagrany z Metalliką. To było wielkie wyzwanie i dla mnie też był to trudny okres. Istnieje tyle walki i tyle blasku. Po śmierci Lou, David Bowie zrobił wielki ukłon w jego stronę mówiąc: „Słuchaj, to największe dzieło Lou. To arcydzieło...
Muzyk ponoć odwołał się do płyty Reeda z 1973 roku, która sprzedawała się bardzo słabo i dopiero po wielu latach doceniono jej wartość. Przez kolejne 33 lata po wydaniu krążka Reed nigdy nie grał go w całości na żywo. „Berlin” był rockową operą odnoszącą się do tematów takich jak ćpanie, prostytucja, depresja, przemoc domowa i samobójstwo.
...Tylko czekać, a osiągnie sukces jak „Berlin”. Chociaż to zajmie chwilę, by każdy ją docenił”.
Co sama żona twierdzi o kontrowersyjnych tekstach, które znalazły się na płycie „Lulu”?
Czytałam teksty tych utworów, są pełne zacięcia. Zostały napisane przez człowieka, który rozumie strach, wściekłość, jad, terror, zemstę i miłość. I to jest wściekłe, szalone. Każdy kto kiedykolwiek słyszał jak Lou wykonuje utwór „Junior Dad”, nigdy nie zapomni o znaczeniu tej piosenki wyrwanym z Biblii. To był rock and roll na zupełnie innym, nowym poziomie.
„Lulu” był albumem, który podzielił fanów Metalliki. Krążek zyskał wiele nieprzychylnych opinii. Płyta była czymś innym,niż do tej pory fani otrzymywali od kapeli. Poetyckie słowo mówione w połączeniu z muzyką zespołu zebrały niepochlebne opinie. Motywem przewodnim były dwie sztuki niemieckiego autora, Franka Wedekinda z początku XX wieku.
Kirk Hammett zdawał nie przejmować się osądami fanów. A przynajmniej dobrze udawał...
Kocham ten album na śmierć. Szkoda, że inni ludzie nie potrafią postrzegać go w taki sam sposób jak ja, ale co ja mogę z tym zrobić? Nie mam na to wpływu. Mogę po prostu dalej go kochać. Jeśli ludzie go lubią, to świetnie. Jeśli nie, to też dobrze. To tylko muzyka.
Nieco więcej emocji w związku z przyjęciem płyty okazał w 2012 roku Lars Ulrich.
To było bardziej złośliwe, niż byliśmy w ogóle przygotowani. Szczególnie w stosunku do Lou. To taki słodki człowiek. Ale kiedy Metallica gra impulsywne riffy, a Lou Reed recytuje abstrakcyjną poezję o niemieckiej bohemie sprzed 150 lat, to rzeczywiście może być trudne do przyjęcia.
Zgadzacie się z Bowiem co do „Lulu”?