Gojira: Nagrywanie płyty „Magma” było prawdziwym koszmarem

Jakub Gańko
AKTUALIZACJA 04.08.2016 04.08.2016 12:27
AKTUALIZACJA 04.08.2016 04.08.2016 12:27

Joe Duplantier już przed premierą krążka opowiadał, jak trudno było mu pracować nad nowym materiałem. Czemu było aż tak źle?

Długo oczekiwany, szósty krążek Gojiry ukazał się 17 czerwca 2016 roku i został bardzo ciepło przyjęty zarówno przez fanów, jak i krytyków. Płyta zadebiutowała na 24. miejscu zestawienia Billboard 200, co było rekordem dla francuskiego zespołu. Promowały ją teledyski do utworów „Stranded” i „Silvera”. „Magma” - z której strony by na nią nie patrzeć - wydaje się być sukcesem grupy. Droga do niego nie była jednak prosta.

Zanim jeszcze album trafił na rynek, bracia Joe i Mario Duplantier przekonywali, że będzie to ich najlepszy materiał w karierze, mimo że wiązał się dla nich z ciężkim okresem w życiu osobistym. Ich matka zachorowała w trakcie nagrań i zmarła latem 2015 roku. Zespół ciągle zmieniał koncepcję, komponował nowe kawałki i odrzucał poprzednie, co znacznie przedłużyło prace.

Wokalista Joe Duplantier nie wspomina tego okresu najlepiej.

Samo przygotowanie wszystkich numerów zajęło nam dwa lata. Napisaliśmy ich znacznie więcej, ale ze 2/3 trafiły na śmietnik. Trzymaliśmy się tylko tych zdecydowanie najlepszych. To był prawdziwy koszmar. Jednego dnia byliśmy bardzo szczęśliwi z czegoś nowego, tylko po to, by następnego przesłuchać to w domu i stwierdzić, że się tego pozbywamy.

Gojira tym razem od początku myślała o zwartym, krótszym albumie, który trafi do słuchacza w bardziej bezpośredni sposób, co wiązało się też z tak rygorystycznym doborem materiału. Jeszcze w ostatnim okresie prac nad „Magmą” wyleciały z niej dwa utwory. Koniec końców płycie wyszło to najwyraźniej tylko na dobre.

Czasem czuliśmy, że mamy coś dobrego, ale po dłuższym czasie, odczekaniu dwóch czy trzech tygodni, uświadamialiśmy sobie na przykład, że coś jest zbyt depresyjne i musimy się tego pozbyć. Zabrało nam więc dłuższą chwilę wyszukiwanie prawdziwych perełek. To czasochłonne zajęcie.

Znamy więc już praktycznie wszystkie czynniki, które wpłynęły na przerwę między ostatnimi albumami, która przeciągnęła się aż do czterech lat. Joe Duplantier nie rozumie oburzenia fanów, którzy oskarżali zespół o tak powolną pracę. Jego zdaniem na zrobienie czegoś porządnego potrzeba więcej czasu.

Oczywiście są zespoły, które wydają płytę rokrocznie, ale tworzą je albo geniusze, albo czegoś tutaj nie rozumiem... Albo po prostu są słabe. Trzeba mieć na to trochę czasu - i dokładnie tym się kierowaliśmy. To był bardzo trudny okres, męczyliśmy się z utworami. I w sumie nie wiem, czy wyszło im to na dobre, czy nie. Czasami dobrze jest dać się porwać spontaniczności.

Wokalista podkreślił też, że jego zdaniem Gojira rozwinęła się w bardzo dobrym kierunku i już nie zależy jej na tym, co ludzie pomyślą o jej twórczości. Z jednej strony muzykom udało się zachować gniew i głód, ale dodali też do tego odrobinę dojrzałości.

Pełny wywiad z Joe Duplantierem obejrzycie poniżej:

A jak Wam się podoba „Magma”?