„Gorączka sobotniej nocy” w klipie Red Hot Chili Peppers

Robert Skowronski
AKTUALIZACJA 04.10.2016 09.09.2016 07:58
AKTUALIZACJA 04.10.2016 09.09.2016 07:58

Anthony Kiedis, skąpany od stóp do głów w bieli, został głównym bohaterem nowego teledysku Red Hot Chili Peppers. Zobaczcie klip do „Go Robot”.

Kalifornijczycy promują swoje ostatnie dokonanie, czyli płytę „The Getaway”. Otrzymaliśmy już wideo do „Dark Necessities”, które zostało wyreżyserowane przez Olivię Wilde, a teraz przyszła pora na teledysk do „Go Robot” stworzony przez Thorannę Sigurdardottir. Klip został wcześniej zapowiedziany serią materiałów z planu zdjęciowego, gdzie Anthony Kiedis niemal nagi przemierzał ulice miasta.

Otrzymaliśmy swoistą przeróbkę „Gorączki sobotniej nocy” (wykorzystano nawet te same lokalizacje) z wokalistą ustylizowanym na postać przypominającą roznegliżowanego mima. Kiedis trafia ostatecznie do nocnego klubu disco, gdzie źródłem światła są migające kolorofony i na mieniącym się barwami parkiecie daje pokaz swoich kocich ruchów. Jego partnerką staje się równie tajemnicza kobieta, która tak jak i on cała jest pokryta bielą.

Zobaczcie teledysk do „Go Robot”:

Klip był kręcony przez dwa dni na nowojorskim Brooklynie. Wspomniana kobieta, z którą tańczy Kiedis to zaś Stephanie Crousillat, którą co poniektórzy mogą kojarzyć ze sztuki „Sleep No More” stworzonej przez grupę artystyczną Punchdrunk.

„The Getaway” to drugi album nagrany z udziałem gitarzysty Josha Klinghoffera, który zastąpił Johna Frusciante. Producentem krążka został Danger Mouse, który współpracował z takimi artystami, jak Gorillaz czy The Black Keys. Z kolei Nigel Godrich zmiksował materiał na „The Getaway”. O trudach związanych z nagrywaniem nowej płyty opowiedział Antony Kiedis:

Mieliśmy niezwykle trudne doświadczenia robiąc ten album. Stworzyliśmy 20-30 utworów i wszystkie były gotowe do nagrywania, więc myśleliśmy, że w końcu to się dzieje, aż w końcu Flea złamał rękę na snowboardzie. Dostaliśmy czas na ponowne przemyślenia, później okazało się, że nie mamy producenta i byliśmy zagubieni w przestrzeni z tymi wszystkimi kompozycjami.

Z kolei o współpracy z Danger Mousem opowiedział Flea:

Robienie tej płyty było zupełnie nowym doświadczeniem. Z Rickiem Rubinem pracowaliśmy przez ostatnie 25 lat. To pierwszy raz kiedy zostawiliśmy go na tak długo. Praca z Danger Mousem była zupełnie czymś innym. To było dla nas zdrowe, a to co z tego wyszło, to według mnie pokazanie postępu w robieniu muzyki.

W nieco innej sprawie głos zabrał Josh Klinghoffer. Gitarzysta wyznał jak się czuje z tym, że spotyka się z falą krytyki będąc porównywanym do Johna Frusciante:

Internet to przerażające miejsce. Gdy zaglądam na YouTube'a, żeby zobaczyć jak wypadliśmy na żywo często spotykam się z morzem dezaprobaty. Jest też oczywiście dużo pozytywnych komentarzy, ale to zabawne, że ludzie uważają, że to coś znaczy, jak napiszą negatywne opinie. Z tyłu głowy mam to, jak Flea zapytał mnie o możliwość dołączenia do zespołu, a ja rozważyłem ten cały jad, który z pewnością na mnie spłynie. Staram się cały czas pamiętać, że to wszystko wcale nie odzwierciedla tego, jak myślą wszyscy.

Poczuliście „Gorączkę sobotniej nocy”?