Top 10: Utwory, do których powstały dwa teledyski

Maciej Koprowicz
AKTUALIZACJA 05.09.2017 05.09.2017 16:23
AKTUALIZACJA 05.09.2017 05.09.2017 16:23

Czasami jeden wideoklip to za mało i fani danego wykonawcy otrzymują aż dwa obrazki do tej samej piosenki.

Wraz z upowszechnieniem Internetu przewidywano upadek teledysku muzycznego. Faktycznie, telewizyjne stacje muzyczne albo odchodzą od teledysków na rzecz głupich reality show, albo kończą nadawanie, jak VIVA Polska, ale wideoklipy wciąż powstają. Wszak YouTube i inne tego typu serwisy to dla nich idealna platforma.

Wydaje się, że teledysk jeszcze długo pozostanie ważnym elementem strategii marketingowej muzyki. Nie da się jednak ukryć, że jego znaczenie zmalało. Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy muzyczne stacje nałogowo oglądał każdy dzieciak, obrazki do piosenek były absolutnie kluczowe w kampanii promocyjnej. Zły dobór klipu mógł zaprzepaścić szansę na przebój. Do niektórych piosenek musiały więc powstać drugie teledyski, z różnych powodów – albo film był zbyt ambitny, albo komuś źle się kojarzył, albo po prostu był do bani. Zdarzały się jednak przypadki, że drugi teledysk był uzupełnieniem pierwszego lub był dodatkową atrakcją dla fanów.

Nieważne, z jakich powodów powstały alternatywne wideo – każdy klip to gratka dla fanów, więc im więcej, tym lepiej. Przypomnijmy sobie utwory, do których nakręcono aż dwa muzyczne obrazki.

10. Oasis – „I’m Outta Time”

Każdy fan Oasis zna klimatyczne, czarno-białe wideo do przeboju z ostatniej płyty zespołu, „Dig Out Your Soul”. Bardzo udany klip ukazuje Liama Gallaghera jako rozmyślającego w lesie w środku nocy kowboja. Ale do piosenki powstał także alternatywny film - swego rodzaju dzienna wersja pierwszego.

9. Queen – „Innuendo”

Grupa Queen zawsze odznaczała się wspaniałymi teledyskami, a tytułowy przebój z albumu „Innuendo” z 1991 doczekał się jednego z najpiękniejszych wideoklipów wszech czasów. A nawet dwóch! W alternatywnej, rzadkiej wersji mniej „czasu ekranowego” poświęcono muzykom zespołu, za to widzimy więcej ujęć lalkowych postaci. Mniej znana wersja ma jeszcze bardziej baśniowy klimat, niż oryginalna.

8. Metallica – „One”

Do najsłynniejszego utworu z albumu „…And Justice For All” powstały aż trzy filmy, ale tylko dwa ukazały się na promującej singiel kasecie wideo „2 of One”. Wersja z podtytułem „Jammin’” jest znacznie skrócona w stosunku do oryginalnej i nie zawiera ujęć z filmu „Johnny Got His Gun” Daltona Trumbo.

7. The Smiths – „The Boy With The Thorn In His Side”

Lata 80. były złotym wiekiem MTV i teledysków, a jednak jeden z najbardziej wpływowych zespołów tego okresu bronił się przed klipami, jak tylko mógł. Morrissey i spółka nie chcieli brać udziału w komercyjnym wyścigu szczurów, ale w końcu ugięli się pod naciskami swojej wytwórni. Niechęć do reżyserowanych wideo była jednak zbyt mocno widoczna na ich pierwszym teledysku, do „The Boy With The Thorn In His Side”. The Smiths nienawidzą tego klipu tak bardzo, że w roli „official video” piosenki na YouTube zastępuje go dziś nagranie ze studia brytyjskiej telewizji.

6. Red Hot Chili Peppers – „My Friends”

Pierwszą wersję teledysku do singla z płyty „One Hot Minute” wyreżyserował legendarny Anton Corbijn, współpracownik między innymi Depeche Mode i U2. Jak łatwo się domyślić, efekt jego prac niekoniecznie musiał pasować do szalonego stylu Peppersów. Anthony Kiedis uznał stworzony przez niego klip za „nierealistyczny”. W awaryjnej sytuacji muzykom pomógł Gavin Bowden, ale czy rzeczywiście obrazki grającego w studiu zespołu są ciekawsze od pierwotnej wersji?

5. Kult – „Łączmy się w pary, kochajmy się”

Ta Kultowa próba stworzenia weselnego szlagiera powstała w dwóch wersjach, różniących się tekstem. Pierwsza to opowieść zakochanej pary damsko-męskiej, w drugiej bohaterami są dwaj panowie. Obie doczekały się własnych teledysków - wersja „homeopatyczna” odznacza się większą dawką wygłupów w wykonaniu załogi Kazika.

4. Placebo - „Every You, Every Me”

Przy okazji wydania składanki przebojów „A Place For Us To Dream” zespół Placebo postanowił dać fanom jeszcze jedną niespodziankę – ujawnił niepublikowany klip do piosenki „Every You, Every Me”. W oryginalnej wersji ujęcia zespołu na scenie przeplatano fragmentami filmu „Szkoła uwodzenia”, na ścieżce dźwiękowej którego znalazł się utwór. W nowej-starej, znacznie ciekawszej, muzycy Placebo trafiają do podejrzanego kasyna.

3. Blink-182 - „Stay Together for the Kids”

Teledysk do tego utworu miał być sprzeciwem poppunkowców wobec rosnącej w USA liczby rozwodów i rozbitych rodzin. Metaforą tego stanu rzeczy miały być burzone domy. Niestety, zdjęcia do klipu przypadły dosłownie na przeddzień zamachu na World Trade Center 11 września 2001 i po tej dacie widok walących się budynków mógł budzić w Ameryce bardzo złe skojarzenia. Pospiesznie stworzono więc nowy, mdły teledysk. Na szczęście dziś udana oryginalna wersja znów może być „official video” do piosenki.

2. My Chemical Romance – „I’m Not Okay (I Promise)

Do tego wielkiego hitu emo-punkowców z New Jersey powstały dwa równie udane klipy. Pierwszy jest bardziej rock’n’rollowy – to fajne ujęcia z koncertowego życia zespołu. Drugi zawiera już fabułę – My Chemical Romance wcielają się w uczniów amerykańskiej szkoły wyższej, szykanowanych przez „kolegów”.

1. Coldplay – „Viva La Vida”

Anton Corbijn stworzył alternatywny teledysk nie tylko dla Red Hot Chili Peppers. Nakręcił także drugi wideoklip do tytułowej piosenki z płyty Coldplay „Viva La Vida Or Death And All His Friends” z 2008 roku. Tym razem był to świadomy wybór Chrisa Martina i spółki – filmik do utworu, którego bohaterem jest upadły król, to wyraźne nawiązanie do obrazka, który Corbijn 18 lat wcześniej stworzył do „Enjoy The Silence” Depeche Mode.