Top 20: Słynne zespoły z dwoma lub więcej wokalistami
W niektórych słynnych grupach naprawdę śpiewać każdy może. Poznajcie 20 demokratycznych kapel, w których muzycy dzielili się mikrofonem.
Wiadomo, że w zespołach rockowych zazwyczaj to wokaliści zgarniają najwięcej fejmu. Nic dziwnego, że stanowisko „gardłowego” to najbardziej pożądana funkcja w kapeli. Nie brakuje przecież grup, w których każdy zna frontmana, a tylko najwierniejsi fani potrafią rozpoznać towarzyszących mu na scenie kolesi.
Najlepszym sposobem na uniknięcie niezdrowej zazdrości wewnątrz zespołu jest sprawiedliwe dzielenie mikrofonu między jego członków. Jeśli w formacji jest więcej niż jeden wokalista, daje jej to też większe możliwości artystyczne – śpiewacy zazwyczaj różnią się warunkami wokalnymi, dzięki czemu grupa może tworzyć różnorodnie brzmiące utwory. Czasami dwa różne głosy mogą ze znakomitym efektem spotkać się w jednym numerze – najlepszym dowodem z rodzimego podwórka jest Luxtorpeda, gdzie śpiewający Litza i rapujący Hans decydują o oryginalności kapeli.
Przypomnijmy sobie 20 słynnych zespołów, w których występowało równocześnie dwóch lub więcej głównych wokalistów.
20. Hüsker Dü
Ta grupa o norweskiej nazwie, ale rodem ze stanu Minnesota należy do najważniejszych zespołów amerykańskiego punka. W jej szeregach działało dwóch świetnych kompozytorów, z których każdy sam śpiewał swoje kawałki. Grant Hart odpowiedzialny był za te bardziej melodyjne numery Huskerów, podczas gdy Bob Mould dbał o punkowy pazur.
Grant Hart:
Bob Mould:
19. Depeche Mode
Oczywiście Dave Gahan jest niezastąpionym frontmanem, ale kompozytor większości utworów Depeszów, Martin Gore, także znakomicie się czuje za mikrofonem. Jego chórki słychać w wielu piosenkach grupy, ale dwa spośród wielkich hitów zespołu, „Somebody” i „Home” to wyłącznie jego wokalna zasługa.
Dave Gahan:
Martin Gore:
18. Arcade Fire
Dobre małżeństwo oznacza równość i partnerstwo. Z tego założenia wyszli Regine Chassagne i Win Butler, stojący na czele Arcade Fire. W większości utworów śpiewa Win, ale bez uroczego wokalu Regine trudno wyobrazić sobie ten kanadyjski zespół.
Win Butler:
Regine Chassagne:
17. Blink-182
W tym zespole śpiewaniem mniej więcej po równo dzielili się przez lata Mark Hoppus i Tom DeLonge. W ubiegłym roku ten drugi opuścił szeregi Blinka. Jego zastępca, Matt Skiba nie czuje się chyba jeszcze zbyt pewnie w roli wokalisty poppunkowców, bo na razie śpiewa zawsze z Hoppusem.
Tom DeLonge:
Mark Hoppus:
16. Lacuna Coil
Dzięki dwóm wokalistom w Lacuna Coil w idealny sposób łączą się żeński jin i męski Jang. Christina Scabbia i Andrea Ferro zazwyczaj wymieniają się obowiązkami wokalnymi w obrębie tych samych utworów – Ferro swoim potężnym wokalem ciąży w stronę metalu, podczas gdy Christina nadaje piosenkom Lacuny gotyckiego klimatu.
15. Mastodon
Amerykańscy metalowcy wprowadzili do swojego zespołu pełną demokrację – w Mastodonie każdy śpiewa, od gitarzysty po bębniarza. W dodatku Troy Sanders, Brent Hinds i Brann Dailor często wymieniają się rolą wokalisty w obrębie jednego utworu. Tylko basista Bill Kelliher nie udziela się wokalnie na płytach, ale za to chwyta za mikrofon na koncertach.
Troy Sanders:
Brann Dailor:
14. Cream
„Śmietanka” była prototypem supergrupy, czyli zespołu złożonego ze słynnych muzyków innych kapel. Skoro grały w niej same gwiazdy, to oczywiście każdy pchał się do śpiewania. Na płytach Cream możemy usłyszeć wokalne popisy i basisty Jacka Bruce’a, i gitarzysty Erica Claptona, a nawet perkusisty Gingera Bakera.
Jack Bruce:
Eric Clapton:
Ginger Baker:
13. Alice In Chains
Wielu fanów wciąż utożsamia ten zespół z jego tragicznie zmarłym wokalistą, Layne Staleyem. Ale przecież nawet w najlepszych czasach grunge’u Alice miała dwóch śpiewaków – obowiązki wokalne pełnił także Jerry Cantrell. Duopol utrzymuje się do dziś – drugim wokalistą jest obecnie William DuVall.
Layne Staley:
Jerry Cantrell:
William DuVall:
12. The Velvet Underground
Oczywiście to Lou Reed był najważniejszym członkiem The Velvet Underground, ale niekiedy w roli wokalisty wyręczali go na płytach grupy John Cale i Maureen Tucker. Wielu fanów Velvetów najbardziej ceni jednak te piosenki zespołu, które na kultowym debiucie z bananem na okładce zaśpiewała niemiecka wokalistka Nico, na czele z „All Tomorrow’s Parties”.
Lou Reed:
Nico:
11. Linkin Park
Wyjątkowa formuła Linkin Park zakładała obecność dwóch równorzędnych wokalistów. Chester Bennington wnosił rockowo-metalowy śpiew, a rapujący Mike Shinoda był łącznikiem ze światem hip-hopu.
Chester Bennington:
Mike Shinoda:
10. Sonic Youth
Jak przystało na zespół z prawdziwie punkowym etosem, w Sonic Youth nie mogło być gwiazd, więc funkcją wokalisty dzielili się gitarzyści Thurston Moore i Lee Ranaldo oraz basistka Kim Gordon.
Thurston Moore:
Kim Gordon:
Lee Ranaldo:
9. Kiss
W Kiss przeciwnie – tu każdy muzyk był gwiazdą rocka, więc prawie każdy członek zespołu miał też ciśnienie na śpiewanie – między innymi gitarzysta Paul Stanley, basista Gene Simmons i perkusista Peter Criss.
Paul Stanley:
Gene Simmons:
Peter Criss:
8. System Of A Down
Także w przypadku Systemu Of A Down dwaj zupełnie inni wokaliści decydują o różnorodności brzmienia zespołu. Szalony Serj Tankian doskonale wypada w tych najbardziej pokręconych kawałkach Systemu, jak również w tych, gdzie trzeba zaryczeć. Daron Malakian ma znacznie łagodniejszy głos i świetnie się sprawdza w tych bardziej popowych momentach.
Serj Tankian:
Daron Malakian
7. Queen
Freddie Mercury był tak wielkim wokalistą, że zepchnął w cień swoich śpiewających kolegów. Często zapominamy, że w Queen śpiewaków było trzech – oprócz Freddiego także gitarzysta Brian May i perkusista Roger Taylor.
Freddie Mercury:
Roger Taylor:
Brian May:
6. Dead Can Dance
W historii muzyki niewiele było równie wspaniałych przypadków połączenia pierwiastka męskiego I żeńskiego w jednym zespole. Brendan Perry śpiewał głębokim, zadumanym głosem filozoficzne teksty, podczas gdy Lisa Gerrard wyśpiewywała niesamowitym, „elfickim” językiem najbardziej nieprawdopodobne melodie.
Lisa Gerrard:
Brendan Perry:
5. Pink Floyd
W najsłynniejszym progresywno-rockowym zespole świata panowała demokracja ze skłonnością do autorytaryzmu. Roger Waters z upodobaniem forsował kolegom swoją wizję świata, ale na szczęście czasem do głosu mogli dojść pozostali Floydzi. David Gilmour ozdobił swym szlachetnym głosem wiele słynnych utworów zespołu. W niejednym pełnił rolę głównego wokalisty, w tym w „Breathe” i „Wish You Were Here”, a także w kultowym „Money”.
Roger Waters:
David Gilmour:
4. The Clash
Name a more iconic duo. Joe Strummer miał najbardziej punkowy wokal wszech czasów – brudny, zawadiacki, często na granicy fałszu, ale zawsze chuligańsko autentyczny, jak w „London Calling”. Mick Jones cechował się wyjątkowo jak na punka przystępnym wokalem i to właśnie jego zasługą był popowy posmak wielu clashowskich kompozycji, z „Should I Stay Or Should I Go” na czele. Nie zapominajmy też o basiście Paulu Simononie, który zaśpiewał jeden z największych hitów grupy, „The Guns Of Brixton”.
Joe Strummer:
Mick Jones:
Paul Simonon:
3. Fleetwood Mac
Ten zespół cechował się jednym z najmniej stabilnych składów w dziejach rocka. Dość powiedzieć, że w ciągu 50 lat od założenia grupy obowiązki wokalne pełniło w niej 12 osób. W czasach największych sukcesów Fleetwood Mac w składzie było trzech równorzędnych wokalistów, z których każdy dostarczył dla zespołu wielkie przeboje - Christine McVie, Stevie Nicks i Lindsey Buckingham.
Stevie Nicks:
Lindsey Buckingham:
Christine McVie:
2. The Beach Boys
W najbardziej wpływowym zespole rodem z Kalifornii to Brian Wilson uchodzi za lidera, ale szansę komponowania utworów na płyty Chłopców dostało wielu muzyków. Wielu z nich mogło też na nich zaśpiewać – obok Briana, w rolach wokalistów występowali między innymi jego bracia Carl i Dennis, Mike Love i Al Jardine. Z tyloma świetnymi śpiewakami w składzie nie dziwi więc, że The Beach Boys słynie z harmonii wokalnych.
Brian Wilson:
Carl Wilson:
Mike Love:
Al Jardine:
1. The Beatles
Największy zespół wszech czasów składał się z samych geniuszy. Oczywiście John Lennon i Paul McCartney przodowali w komponowaniu i dostarczyli najwięcej hitów, ale George Harrison i Ringo Starr też mają się czym pochwalić, by wspomnieć tylko „Here Comes The Sun” czy „Yellow Submarine”.
John Lennon:
Paul McCartney:
George Harrison:
Ringo Starr: