Były perkusista TSA i Dżemu miał poważny wypadek. Zasnął za kierownicą

AKTUALIZACJA 30.10.2023 30.10.2023 11:02
AKTUALIZACJA 30.10.2023 30.10.2023 11:02

Były perkusista TSA i Dżemu miał wypadek. Auto muzyka wpadło do rowu i dachowało. W jakim stanie jest artysta i co dokładnie się stało? Przeczytajcie.

Marek Kapłon to polski rockowy muzyk. Perkusista znany jest przede wszystkim ze współpracy z takimi zespołami jak TSA czy Dżem. Teraz media obiegła informacja, że Kapłon miał poważny wypadek samochodowy.

Polecamy

W czwartek 26 października 2023 roku służby otrzymały zgłoszenie o wypadku niedaleko Opola – auto miało zjechać z drogi, wpaść do rowu i uderzyć w drzewo. Na miejscu pojawiła się policja, straż pożarna oraz pogotowie. Na pomoc muzykowi ruszyli świadkowie, którzy pomogli zarówno jemu, jak i psu, który podróżował razem z nim.

Marek Kapłon miał wypadek. Co się stało?

Marek Kapłon miał sporo szczęścia, za co jest ogromnie wdzięczny. W rozmowie z „Faktem” przyznał, że wypadek musi potraktować jako przestrogę i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski. Perkusiście oprócz lekkich obrażeń nic poważnego się nie stało. W szpitalu zszyto mu ranę głowy, a badanie tomografem nie wykazało żadnych poważniejszych uszkodzeń. Czworonóg natomiast był lekko poobijany i „trochę niewyraźny”, ale również obyło się bez złamań i większych obrażeń.

Ktoś musiał wezwać służby dużo wcześniej, zanim udało mi się z tego samochodu wygrzebać. Auto leżało na lewym boku, czyli od strony kierowcy. Zorientowanie się, gdzie jest góra, a gdzie dół i co gdzie może się znajdować, zajęło mi chwilę. - relacjonował w rozmowie z „Faktem”.

Kapłon wydostał się z pojazdu przez okno od strony pasażera. Na tylnym siedzeniu został pies, któremu artysta natychmiast ruszył na ratunek.

Musiałem wyłamać szybę. Ktoś miał saperkę, dał mi ją i gdy rozciąłem szybę, mogłem wyjąć psa z auta. – tłumaczył.

Jak sam zdradził, do wypadku doszło, ponieważ zasnął za kierownicą. Wpływ na to miała prawdopodobnie kontuzja kolana, która powoduje, że Kapłon ostatnio kiepsko sypia.

Oczywiście nie wątpiłem, że bez problemu dojadę na miejsce. Jak się jednak okazało, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała moje przekonania. 1,5 km dalej obudził mnie huk giętej blachy. tłumaczył w rozmowie z mediami.
Polecamy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, przejdź do playera!

Znany polski perkusista miał wypadek
5 zobacz galerię