Na festiwalu w Opolu "uśmiercono" żyjącą artystkę: "Wielki skandal"
Podczas festiwalu w Opolu obok nieżyjących, polskich artystów wyświetlono zdjęcie żyjącej artystki. Wokalistka skomentowała sprawę.
Za nami 60. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, na którym nie obyło się bez skandali. Nie dość, że Kamil Bednarek zapomniał tekstu Grechuty, to producenci "uśmiercili" jedną z wokalistek. Artystka czuje się oburzona, zaś reżyser zamierza osobiście ją przeprosić.
Na festiwalu w Opolu "uśmiercono" żyjącą artystkę: "Wielki skandal"
Podczas festiwalu w Opolu odbył się specjalny koncert zatytułowany "Czas ołowiu", podczas którego wybrzmiały piosenki zmarłych artystów, m.in. Krzysztofa Krawczyka, Maanam czy Witolda Paszta z Vox. Za wykonawcami na telebimach wyświetlano zdjęcia umarłych artystów, jednak produkcja popełniła spory błąd pokazując zdjęcie Jolanty Borusiewicz, która... nadal żyje. Wokalistka zadebiutowała w Opolu w 1968 roku i obecnie mieszka w Szwecji, gdzie dalej kontynuuje swoją muzyczną karierę.
Z wokalistką skontaktowała się Plejada - artystka nie ukrywa swojego zażenowania całą sytuacją:
Sytuacji opolskiego skandalu nie da się opisać. (...) Nie mam słów na to zajście. Dziwi mnie to, że organizatorzy i TVP nie zadali sobie nawet trudu, by sprawdzić, czyje zdjęcia zamieszczają w gronie tych, którzy odeszli. (...) Odbieram to jako wielki skandal - napisała artystka.
Redakcji portalu Plejada udało się również skontaktować z Michałem Bandurskim, reżyserem koncertu "Czas ołowiu", który tak skomentował sprawę:
Taka pomyłka nie powinna się zdarzyć i jest mi strasznie przykro z tego powodu. Jako reżyser chciałbym przeprosić panią Jolantę Borusiewicz i ukłonić jej się nisko. Mam duży szacunek do niej i jej dorobku artystycznego. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, dlaczego tak się stało, bo to prozaiczna rzecz. Mam wrażenie, że zrobiliśmy bardzo ładny koncert i ta pomyłka nie powinna mieć miejsca