Na festiwalu w Opolu "uśmiercono" żyjącą artystkę: "Wielki skandal"

AKTUALIZACJA 12.06.2023 12.06.2023 13:37
AKTUALIZACJA 12.06.2023 12.06.2023 13:37

Podczas festiwalu w Opolu obok nieżyjących, polskich artystów wyświetlono zdjęcie żyjącej artystki. Wokalistka skomentowała sprawę.

Festiwal w Opolu

Za nami 60. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, na którym nie obyło się bez skandali. Nie dość, że Kamil Bednarek zapomniał tekstu Grechuty, to producenci "uśmiercili" jedną z wokalistek. Artystka czuje się oburzona, zaś reżyser zamierza osobiście ją przeprosić.

Na festiwalu w Opolu "uśmiercono" żyjącą artystkę: "Wielki skandal"

Podczas festiwalu w Opolu odbył się specjalny koncert zatytułowany "Czas ołowiu", podczas którego wybrzmiały piosenki zmarłych artystów, m.in. Krzysztofa Krawczyka, Maanam czy Witolda Paszta z Vox. Za wykonawcami na telebimach wyświetlano zdjęcia umarłych artystów, jednak produkcja popełniła spory błąd pokazując zdjęcie Jolanty Borusiewicz, która... nadal żyje. Wokalistka zadebiutowała w Opolu w 1968 roku i obecnie mieszka w Szwecji, gdzie dalej kontynuuje swoją muzyczną karierę.

Z wokalistką skontaktowała się Plejada - artystka nie ukrywa swojego zażenowania całą sytuacją:

Sytuacji opolskiego skandalu nie da się opisać. (...) Nie mam słów na to zajście. Dziwi mnie to, że organizatorzy i TVP nie zadali sobie nawet trudu, by sprawdzić, czyje zdjęcia zamieszczają w gronie tych, którzy odeszli. (...) Odbieram to jako wielki skandal - napisała artystka. 

Redakcji portalu Plejada udało się również skontaktować z Michałem Bandurskim, reżyserem koncertu "Czas ołowiu", który tak skomentował sprawę:

Taka pomyłka nie powinna się zdarzyć i jest mi strasznie przykro z tego powodu. Jako reżyser chciałbym przeprosić panią Jolantę Borusiewicz i ukłonić jej się nisko. Mam duży szacunek do niej i jej dorobku artystycznego. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, dlaczego tak się stało, bo to prozaiczna rzecz. Mam wrażenie, że zrobiliśmy bardzo ładny koncert i ta pomyłka nie powinna mieć miejsca