Latające auto znikąd... przez brak barierek

AKTUALIZACJA 24.05.2016 24.05.2016 11:36
AKTUALIZACJA 24.05.2016 24.05.2016 11:36

Podróż wielopasmowymi drogami jednokierunkowymi jest z reguły znacznie bezpieczniejsza od jazdy bocznymi trasami, gdzie do dyspozycji podróżnych są jedynie dwa pasy – po jednym w każdym kierunku.

Rozchodzi się głównie o wyprzedzanie. Mając do dyspozycji więcej przestrzeni, możemy bezpieczniej wykonać ten manewr. Na autostradzie i drodze szybkiego ruchu niegroźne jest również wyprzedzanie pod górkę lub na łuku – przynajmniej z reguły. Zazwyczaj same zakręty są łagodne i przejrzyste. Co więc może pójść nie tak?

Jedne z groźniejszych sytuacji prowokują osoby będące na bakier z lusterkami. Zajechanie drogi pojazdowi, który porusza się ze znacznie większą prędkością może skończyć się groźnym wypadkiem. Jednak niekiedy dochodzi do jeszcze gorszych scenariuszy. Mowa o kierowcach wjeżdżających pod prąd na autostrady lub drogi szybkiego ruchu – na szczęście to pojedyncze, rzadkie przypadki…

Za to do bardzo nietypowego zdarzenia doszło na autostradzie M4 pod Moskwą. Cała sytuacja została zarejestrowana przez kamerę pokładową samochodu nieuczestniczącego w wypadku. Mniej szczęścia miał pojazd poruszający się przed nim, jadący najzwyczajniej w świecie na wprost. Uderzył w niego samochód podróżujący w przeciwnym kierunku, który nagle wyłonił się zza wzgórza.

Najprawdopodobniej kierowca stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego przejechał przez pas zieleni rozdzielający drogi w obu kierunkach i znalazł się na przeciwległych pasach ruchu. Nieszczęśliwie się złożyło, że akurat wtedy tym fragmentem jezdni poruszał się samochód osobowy:

Sądząc po niemałej prędkości „latającego” auta, można domniemywać, że całe to zdarzenie miało miejsce przez wzgląd na zbyt pobłażliwe traktowanie pedału gazu. Z drugiej nie popisali się drogowcy, którzy na tym fragmencie drogi poskąpili barierek...