Google zablokowany – ustawa antyterrorystyczna w akcji
Zamiast Google i Wikipedii francuscy internauci widzieli stronę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, gdzie mogli zapoznać się z komunikatem o założeniu przekierowania ze względu na wspieranie terroryzmu i publikowanie treści terrorystycznych.
Zdarzenie to zademonstrowanie w praktyce – chociaż, jak na razie, przez przypadek – możliwości zapisów o blokowaniu stron internetowych zawartych we francuskich przepisach.
Polska ustawa antyterrorystyczna, również przewidująca odcinanie dostępu do witryn, które zostaną uznane za mające powiązania z terroryzmem, zawiera bardzo podobne zapisy.
Klienci Orange chcący skorzystać z wyszukiwarki lub internetowej encyklopedii widzieli taki komunikat:
Wynika z niego, że strona na którą próbowali dostać się internauci zachęcała do terroryzmu lub przyznała się do popełnienia zamachu.
Naprawienie sytuacji trwało godzinę, Orange wydało zdawkowy komunikat informujący o tym, że incydent wydarzył się na skutek błędu ludzkiego.
Falstart pozwolił jednak zobaczyć, jak niebezpieczna z punktu widzenia obrońców wolności słowa może być zapisana w ustawie antyterrorystycznej możliwość blokowania dostępu do dowolnych stron internetowych.
Według przepisów prawo do zadecydowania, że witryna ma związku z terroryzmem należy do szefa ABW i Prokuratora Generalnego. Sąd jest tylko informowany, że zarządzono blokadę – nawet jeśli zostanie ona uznana za bezprawną, służby na wydanie polecenia o odblokowaniu strony mają 5 dni.
A Wy co sądzicie o blokowaniu dostępu do stron internetowych?