02.06.2016 10:14

ZUS sprawdza na Facebooku, co robicie na L4

Zdjęcie zamieszczone na Facebooku podczas zwolnienia lekarskiego może stać się podstawą dla wszczęcia postępowania wyjaśniającego i odebrania prawa do zasiłku chorobowego. ZUS przyznaje, że analizuje aktywność w mediach społecznościowych.

ZUS sprawdza na Facebooku, co robicie na L4
wikipedia.org / Henryk Borawski, CC BY-SA 3.0

Deklarację o tej treści złożyła podczas rozmowy z Rzeczpospolitą Hanna Perło, dyrektor departamentu zasiłków w Centrali ZUS. Instytucja w ten sposób bada, w jaki sposób chorzy korzystają ze zwolnienia z pracy – czy kurują się w domowych pieleszach, czy też wykorzystują czas jako wolny.

Jeśli więc podczas przebywania na L4 wybierzecie się na koncert, a pamiątkową fotkę umieścicie na swoim profilu – możecie mieć kłopot. Sąd Najwyższy stanął co prawda po stronie osoby, która w czasie zwolnienia lekarskiego wypoczywała w Egipcie, uznając że panujące tam warunku pogodowe mogły przyczynić się do szybszej rekonwalescencji, ZUS jednak – pomimo respektowania orzeczenia – podchodzi do kwestii przebywania poza wskazanym na zwolnieniu miejscem bardzo sceptycznie.

Trudno znaleźć też schorzenie, które można pokonać bawiąc się na koncercie lub wyjeżdżając na Przystanek Woodstock.

Lekarz powinien wskazać, w jakim miejscu dochodzić będzie do siebie osoba chora. Nie musi to być miejsce zamieszkania – można wybrać przebywanie u rodziny bądź na przykład w uzdrowisku – ważne jednak, żeby faktycznie przebyć w wyszczególnionej na zwolnieniu lokalizacji. Nie odnotowano jeszcze przypadków wpisywania jako lokacji, w której odzyskiwane będzie zdrowie, miejsca odbywania się koncertu lub festiwalu.

Z danych podanych przez urzędniczkę wynika, że w 2015 roku przeprowadzono 165 tys. kontroli zwolnionych, przy czym zwolnień lekarskich było w tym okresie 4 mln. W wyniku postępowań wyjaśniających o pozbawieniu praw do zasiłku chorobowego zdecydowano w kilku procentach badanych przypadków.

ZUS uspokaja, że jego inspektorzy nie przyglądają się dokładnie wszystkim zwolnionym, koncentrując się na wytypowanych przypadkach, które budzą podejrzenia. Są to na przykład L4 przyznawane osobom, które wcześniej zostały przyłapane na ich nieodpowiednim wykorzystywaniu, lub otrzymywanie krótkich zwolnień na różne przypadłości od wielu lekarzy.

W kręgu zainteresowania inspektorów ZUS znalazły się także osoby korzystające z papierowych druków – od początku roku instytucja przyjmuje informacje o zwolnieniach L4 w sposób elektroniczny. Jak podkreśla ubezpieczyciel, kontrola może być wszczęta także przez pracodawcę, jeśli to on wypłaca zwolnionej osobie zasiłek chorobowy – ZUS może w tym przypadku pomóc zbadać sprawę.

Nie tylko ZUS sprawdza, co użytkownicy robią w internecie. Sam Facebook rozpoczął śledzenie aktywności wszystkich internautów – także osób, które nie mają konta w serwisie – żeby móc lepiej dopasować wyświetlane im reklamy.

Sprawa kontroli ZUS wskazuje na problem zachowania prywatności w sieci – można co prawda korzystać z przydatnych funkcji, takich jak szyfrowanie przesyłania danych w Operze czy nawet zabezpieczać całą komunikację za pomocą kosztującego 14 tys. dolarów superbezpiecznego smartfona Solarin – nie zda się to jednak na nic, jeśli będziemy dzielić się publicznie wydarzeniami ze swojego życia.

Jak na razie Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie oczekuje, że chorzy będą przyjmować go do grona swoich znajomych, na taki pomysł wpadło jednak osiedle w USA. Dało ono swoim mieszkańcom ultimatum - albo staną się znajomymi na Facebooku w ciągu 5 dni, albo zostaną oskarżeni o złamanie umowy najmu.

Co myślicie o kontrolach ZUS na Facebooku?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Facebook #Internet