12.04.2017 09:37

TVP chce ścigać kierowców za radio w samochodzie

Jeśli masz samochód, to masz też w nim radio i powinieneś płacić abonament RTV – taka propozycja pojawiła się w oficjalnym piśmie TVP o nowelizacji ustawy abonamentowej. Do ścigania kierowców i ściągania opłat ma służyć baza danych CEPiK. Telewizji nie spodobał się także pomysł odpuszczenia win ignorującym obowiązek płacenia abonamentu.

foto: Ildar Sagdejev, CC BY-SA 4.0

Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców to rejestr, w którym gromadzone są dane o jeżdżących w naszym kraju samochodach oraz o osobach, które posiadają (lub posiadały) prawo jazdy. Dostęp do CEPiK ma przede wszystkim Policja, Inspekcja Transportu Drogowego, straże miejskie i gminne, sądy, prokuratura i komornicy sądowi.

TVP chce, żeby na liście podmiotów uprawnionych znalazła się także Poczta Polska, która jest odpowiedzialna za pobieranie abonamentu. Dzięki temu mogłaby przeprowadzić proste porównanie bazy danych osób regulujących opłaty za posiadanie odbiorników telewizyjnych bądź radiowych z listą właścicieli pojazdów.

Osoby, które mają samochód, ale nie płacą abonamentu, dostałyby od poczty propozycję nie do odrzucenia – porzucenie antypaństwowej drogi uchylania się od wspierania mediów narodowych i rozpoczęcia nowej, prawilnej drogi życia za jedyne 7 zł miesięcznie – tyle w świetle obowiązującego prawa trzeba płacić za posiadanie radioodbiornika. Opcja pełna – czyli kupienie sobie i telewizora, i radia – kosztuje 22,70 zł miesięcznie.

Jacek Kurski, prezes TVP, odniósł się także do proponowanej przez Ministerstwo Kultury abolicji dla osób, które nie płaciły abonamentu - zaległości wynoszą miliardy złotych. W propozycjach otrzymanych przez resort pracujący nad nowelizacją przepisów pojawić się zapis, że odpuszczenie win powinno być warunkowe i możliwe dopiero po opłaceniu części zaległości.

Przedstawiony przez TVP pomysł – z oficjalnym pismem można zapoznać się tutaj – to kolejne wcielenie zasady domniemania, wpisanej już do nowego prawa w związku z płatnymi kanałami telewizyjnymi.

Propozycje spotkały się z ostrym przyjęciem przez rynek – pojawiły się oskarżenia, że proponowane przepisy są niezgodne z konstytucją. Alarm podniosły płatne telewizje, które w świetle nowego prawa będą zmuszone do przekazywania poczcie informacji o swoich klientach. To wcielenie w życie zasady domniemania – jeśli ktoś kupuje dostęp do kanałów telewizyjnych, zapewne ma je na czym oglądać i powinien płacić abonament.

Wskazywana przez Cyfrowy Polsat nierówność wobec prawa polega na tym, że w praktyce obowiązek płacenia abonamentu będzie spoczywał tylko na osobach, które korzystają z płatnych telewizji – osoby, które na przykład zdecydują się na korzystanie z serwisów VoD lub witryn pirackich nie będą niepokojone przez pocztę.

Media narodowe mają swoje potrzeby, a pieniądze napływające od osób karnie opłacających abonament RTV wystarczają co najwyżej na waciki – opłata traktowana jest jako obowiązkowa zaledwie przez zdecydowaną mniejszość gospodarstw domowych.

Rozwiązaniem problemu finansowania państwowego radia i telewizji miała być opłata audiowizualna, która byłaby ściągana od każdego właściciela licznika prądu przez zakłady energetyczne. Veto w tej sprawie wniosła jednak Unia Europejska, z którą nowe przepisy powinny być najpierw skonsultowane.

Wprowadzenie nowego podatku został więc odroczone w czasie – do czasu ich wejścia w życie rząd szykuje prowizorkę, która ma uszczelnić już obowiązujący system.

Masz radio w samochodzie?

Tagi: #TV