16.10.2018
Aktualizacja: 18.04.2019 11:30

„Ślepnąc od świateł” odc. 1-3, reż. Krzysztof Skonieczny [RECENZJA]

Nowa polska produkcja HBO wciąga, uzależnia i hipnotyzuje. Jeśli „Ślepnąc od świateł” do końca utrzyma poziom pierwszych trzech odcinków, może okazać się jednym z najlepszych polskich seriali XXI wieku.

Ślepnąc od świateł
foto: kadr ze zwiastuna serialu "Ślepnąc od świateł"

„Ślepnąc od świateł” to ekranizacja bestsellerowej powieści Jakuba Żulczyka o tym samym tytule. 8-odcinkowy serial opowiada historię ekskluzywnego dilera na tle pogrążonej w mroku Warszawy. I trzeba przyznać, że robi to wyjątkowo sprawnie – zarówno główny bohater, jak i przesiąknięta złem i zepsuciem stolica sprawiają, że nowy serial HBO wciąga jak narkotyk.

„Lights are blinding my eyes. People pushing by, then walking off into the night”

Już od pierwszych ujęć serialu możemy mieć pewność, że jego twórcy traktują widzów poważnie. Wątki, bohaterowie i informacje o nich wprowadzane są w sposób inteligentny i subtelny, a nie łopatologiczny. Symetryczne kadry dają obraz uporządkowanego życia głównego bohatera, szybki montaż wielobarwnych ujęć wraz z dynamiczną muzyką oddają tempo nocnego życia Warszawy, a rozmyte nocą światła wielkiego miasta przywodzą na myśl klimat utworu „Blinded By The Lights” The Streets (który chyba nieprzypadkowo zbiega się z angielskim tytułem serialu).

W serialu Krzysztofa Skoniecznego, który scenariusz napisał wspólnie z autorem literackiego pierwowzoru, wszystko jest skrojone na miarę – niczym idealnie dopasowana marynarka Kuby, głównego bohatera serialu. Brutalne, gangsterskie sceny w niemalże idealnych proporcjach przeplatają się z ujęciami pogrążonych w transie stałych bywalców warszawskich klubów, powolnymi sekwencjami na ulicach miasta i ascetycznymi kadrami z mieszkania głównego bohatera.

Ślepnąc od świateł

Hipnotyzujące spojrzenie milczącego bohatera i gangsterski półświatek Warszawy

Główny bohater ma na imię Kuba i niechętnie zdradza cokolwiek więcej na swój temat. To właśnie on jest naszym przewodnikiem po warszawskim półświatku, salonach celebrytów i loftach hipsterów, których łączy zamiłowanie do białego proszku. Kuba jest dobrze ubrany, dobrze wykształcony i – jak się okazuje – dobrze wychowany. Na przestrzeni pierwszych trzech odcinków nie dostajemy żadnej wskazówki, dlaczego wobec tego wybrał sobie taką a nie inną profesję. I być może nigdy się tego nie dowiemy. Kuba do złudzenia przypomina bowiem bohatera filmu „Drive”, w którego w 2011 roku perfekcyjnie wcielił się Ryan Gosling. Debiutującemu Kamilowi Nożyńskiemu być może brakuje jeszcze kunsztu Goslinga, jednak jego kreacja jest absolutnie hipnotyzująca, zaskakuje aktorską dojrzałością i wyważoną powściągliwością. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rola w „Ślepnąc od świateł” to jego pierwszy występ przed kamerą.

Ślepnąc od świateł

Co więcej, Nożyński ani przez chwilę nie ustępuje kroku Janowi Fryczowi, Robertowi Więckiewiczowi czy Januszowi Chabiorowi, którzy w nowym serialu HBO dają pełen popis swoich możliwości. Ich postaci są nieprzewidywalne, niepokojące i groźne – jak na prawdziwych gangsterów przystało. Przy nich schować mogą się tekturowe zbiry z produkcji Patryka Vegi. Stryj (Janusz Chabior) i jego ekipa to z jednej strony typy spod ciemnej gwiazdy, z którymi lepiej nie zadzierać, a z drugiej – najbardziej humorystyczny aspekt całego serialu.

Ślepnąc od świateł

Jeśli chodzi o aktorstwo, na pochwałę zasługuje także Marta Malikowska wcielająca się w postać Paziny – jedynej bliskiej osoby Kuby, która z pewnością odegra jeszcze istotną rolę w całej historii. Gorzej radzi sobie niestety Marzena Pokrzywińska w roli ukochanej Kuby. Choć nie brak jej urody, za mało w niej magnetyzmu, który tłumaczyłby jej oddziaływanie na głównego bohatera.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Skoro jesteśmy już przy wadach, łyżką dziegciu w beczce miodu są tu niestety sekwencje ukazujące wyobrażenia głównego bohatera. W scenie w kościele – szalenie (i niepotrzebnie) pretensjonalne, a na domiar złego opatrzone słabymi efektami specjalnymi, zaś w ujęciach wymarzonych wakacji – nazbyt tandetne, nawet biorąc pod uwagę fakt, że miały być banalne z założenia.

Nie są to oczywiście elementy, które w jakikolwiek sposób przekreślałyby wartość artystyczną serialu „Ślepnąc od świateł”, a jedynie drobne niedociągnięcia, przypominające o tym, że polscy twórcy wciąż jeszcze uczą się realizowania seriali premium i wciąż mają na to o wiele mniejsze środki, niż ich zachodni koledzy po fachu. A mimo to są w stanie stworzyć tak zajmujący i wciągający serial jak „Ślepnąc od świateł”, któremu naprawdę niedaleko jest do słynnych zagranicznych produkcji telewizyjnych.

Ślepnąc od świateł

Czy warto oglądać „Ślepnąc od świateł”?

Jeśli uczyniło się już pierwszy krok w stronę tej produkcji, tak naprawdę nie ma już odwrotu. Z każdym odcinkiem wraz z głównym bohaterem jesteśmy wciągani coraz głębiej w niebezpieczną grę o wszystko. Finał tej intrygującej historii wciąż jeszcze przed nami i to on zadecyduje o ostatecznym wydźwięku serialu, jednak jeśli poziom pierwszych trzech odcinków zostanie utrzymany do końca, ekranizacja powieści Żulczyka ma szanse na miano jednego z najlepszych polskich seriali ostatnich lat. 

Premiera „Ślepnąc od świateł” już 27 października 2018 na HBO i platformie HBO GO, gdzie jednocześnie zostaną udostępnione wszystkie odcinki serialu.

OCENA: 8/10