7 lat temu zmarł Gary Moore

Aleksandra Degórska
06.02.2016 00:31
7 lat temu zmarł Gary Moore Fot. live pict. com, Nymf, CC-BY-SA-3.0

Słynny gitarzysta odszedł 6 lutego 2011 roku w wieku 58 lat. W związku z rocznicą jego śmierci, przypominamy fakty oraz zdradzamy ciekawostki dotyczące jego osoby.

Muzyk urodził się 4 kwietnia 1952 roku w Belfaście. W wieku 8 lat zaczął grać na akustycznej gitarze i choć był leworęczny, nauczył się posługiwać instrumentem tak jak praworęczni muzycy.

Moore w latach 60. zakochał się w bluesie za sprawą takich artystów, jak m.in. Jimi Hendrix, Eric Clapton, John Mayall czy Peter Green. Gdy miał 16 lat wyjechał do Dublina i dołączył do zespołu Skid Row, gdzie jako wokalista udzielał się Phil Lynott. Zespół zrobił spore wrażenie na idolu Moore'a, Peterze Greenie z Fleetwood Mac, który pomógł zespołowi podpisać kontrakt z wytwórnią w 1970 roku.

Gary odszedł w 1972 roku z szeregów zespołu i założył własną kapelę The Gary Moore Band, z którą wydał swój pierwszy solowy krążek zatytułowany „Grinding Stone”.

Posłuchajcie, jak wówczas brzmiał Gary Moore:

Wkrótce jednak muzyk dołączył do Thin Lizzy i po raz pierwszy zagrał z tą kapelą w 1973 roku, gdy z zespołu odszedł Eric Bell. Historia udzielania się Moore'a w tej formacji to opowieść o odejściach i powrotach, bowiem gitarzysta wrócił do zespołu w 1977 roku wyruszając na amerykańską trasę koncertową jako support Queen, by następnie po kilku latach wycofywać się z szeregów zespołu.

Moore zaangażował się również w kapelę Colosseum II, znacznie później powstała supergrupa BBM z udziałem muzyków Cream. Gitarzysta pojawiał się gościnnie na krążkach wielu innych artystów, ale największą sławę przyniosły mu jego solowe nagrania.

Blues jest w porządku

Od 1979 roku jego solowa kariera zaczęła się szybko rozkręcać za sprawą singla „Parisienne Walkways”, gdzie na wokalu udzielił się Phil Lynott. Również album Back On The Streets, z którego pochodzi ten kawałek, został ciepło przyjęty przez krytyków oraz fanów.

Posłuchajcie, jak „Parisienne Walkways” brzmiał na żywo:

Ponowne połączenie sił z Philem Lynotten zaowocowało singlem w 1985 roku zatytułowanym Out In The Fields”.

Na przestrzeni lat muzyk próbował swoich sił w wielu gatunkach muzycznych raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Największy sukces jednak odniosły krążki, gdzie dominowały bluesowe brzmienia, jak chociażby „Still got the blues for you”, „After Hours” czy Back to the Blues. W tym materiale można usłyszeć wpływ m.in. Alberta Kinga, BB Kinga czy Alberta Collinsa, z którym Moore również miał przyjemność współpracować.

Zobaczcie ich wspólny występ:

Piosenka na oświadczyny

Gdy zapyta się kogokolwiek o to, jaki utwór kojarzy się mu z nazwiskiem tego muzyka, odpowiedź będzie brzmiała - „Still got the blues for you”. Kompozycja pojawiła się na albumie z 1990 roku o tym samym tytule. Był to jedyny numer Moore'a, który trafił na listę Billboard 100.

W 2008 roku sąd orzekł, że solo gitarowe w tym utworze zostało splagiatowane. Gary musiał zapłacić odszkodowanie dla niemieckiego muzyka Jürgena Wintera, który jeszcze w 1974 roku wymyślił kompozycję „Nordrach” dla swojego zespołu Jud's Gallery. Moore natomiast twierdził, że nie słyszał nigdy tego utworu, tak jak nie ukazał się on na żadnej płycie.

Don Airey, który współpracował z gitarzystą, zdradził, że podczas wykonywania „Still got the blues for you” wielu mężczyzn oświadczało się swoim dziewczynom. Utwór oczywiście doczekał się wielu coverów, jak chociażby w wykonaniu Erica Claptona, który nagrywał właśnie ten numer na swoją płytę „Old Sock”.

Posłuchajcie, jak artysta sobie z nim poradził:

Gitary droższe niż złoto

Na styl grania muzyka miał duży wpływ Peter Green. Muzyk Fleetwood Mac sprzedał Moore'owi swoją gitarę '59 Gibson Les Paul za kilkaset dolarów i jej brzmienie można podziwiać chociażby na albumie „Blues for Greeny”, który był hołdem złożonym mistrzowi.

Posłuchajcie w jego wykonaniu numeru „Need your love so bad”:

Obecnie ten Gibson jest jednym z najdroższych instrumentów i posiada go Kirk Hammett. Gitara słynie z nietuzinkowego brzmienia, które wielu artystów usiłowało skopiować. Co jest tego przyczyną - nie wiadomo, choć Green twierdził, że przebiegunował magnes w pickupie. Istnieją różne teorie, takie jak odwrotne zamontowanie przetwornika w czasie naprawy czy wada fabryczna. Gitara jest jedną z najdroższych i wycenia się ją na 2 miliony dolarów.

W 2016 roku pod młotek ma trafić sprzęt muzyczny Gary'ego Moore'a, który zamierza sprzedać jego techniczny Graham Lilley. Wiele z tych przedmiotów muzyk nabywał z drugiej ręki, więc każdy z nich ma swoją długą historię. Na razie nie wiadomo dokładnie, co trafi na sprzedaż, jednak Lilley zapewnia, że każdy znajdzie coś na swoją kieszeń.

Niespodziewany koniec

Ostatni studyjny solowy krążek wirtuoza zatytułowany „Bad for you Baby” pojawił się w 2008 roku i był utrzymany w stylistyce bluesowej, do której powrócił w XXI wieku. Gitarzysta następnie zebrał „rockowy” skład, by wyruszyć w trasę w maju 2010, podczas której wykonywali rockowe numery Gary'ego z lat 80. W setliście pojawiły się również nowe mocne utwory z wpływami celtyckimi, które zamierzał nagrać. Miał się tym zająć tuż po tym, jak wróci z krótkich wakacji w Hiszpanii.

Wraz ze swoją ówczesną partnerką Moore zatrzymał się w hotelu Kempinski w Estepona. Wieczorem widziano ich w barze, gdzie zamówili coś do przekąszenia, popijali szampana i brandy. 6 lutego 2011 roku około 4 nad ranem dziewczyna znalazła martwego muzyka w jego pokoju. Gitarzysta miał zawał serca, który był spowodowany wypiciem zbyt dużej ilości alkoholu.

Don Airey po tym, jak dowiedział się o śmierci Moore'a, przypomniał pewien znaczący incydent:

Podczas Donington Festival w 1984 roku, w czasie długiego solo w „Empty Rooms” tłum, który wcześniej był niecierpliwy stał się tak cichy, że mogłeś słyszeć, jak spada szpilka. Ci przed i za sceną zaprzestali robić to, czym się akurat zajmowali i po prostu stali nieruchomo słuchając go z otwartą buzią. Jego artyzm przez wiele lat poruszał tysiące ludzi, nie mniej tych, którzy byli szczęśliwcami, by dzielić z nim scenę czy studio nagraniowe. Śpij dobrze stary druhu, będzie nam ciebie brakowało. 

18 kwietnia 2011 roku w dublińskim barze Whelan odbył się koncert zatytułowany The Gig For Gary, podczas którego liczni muzycy złożyli hołd zmarłemu artyście. Natomiast w Skånevik w Norwegii w 2013 roku pojawił się jego pomnik, bowiem Moore często pojawiał się na tamtejszym Skånevik Blues Festival.

Muzyk stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń artystów, którzy po dziś dzień wzorują się na nim. Choć niedoceniony w Ameryce, Moore zapisał się w kartach historii jako jeden z największych wirtuozów gitary.

Jak wspominacie Gary'ego Moore'a?

Aleksandra Degórska Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.