advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Ubrania Medicine "terapią na ból istnienia". O co tyle krzyku?

Kamil Kacperski
AKTUALIZACJA 02.09.2020 02.09.2020 10:47
AKTUALIZACJA 02.09.2020 02.09.2020 10:47

Sieć sklepów Medicine niedawno rozpoczęła nową kampanię reklamową, w której promuje ubrania zaprojektowane przez m.in. Dorotę Masłowską. Dlaczego spot wywołał tak ogromną burzę?

"Koszulki, które zaprojektowaliśmy z Maćkiem Chorążym już na etapie zapowiedzi wzbudziły duże wzburzenie internautów, którzy po zobaczeniu 15-sekundowej, dość może niejasnej zajawki ocenili, że naśmiewamy się z depresji" - napisała na Facebooku Dorota Masłowska, czyli współtwórczyni nowej kolekcji ubrań dla sklepów Medicine.

Pisarka podkreśliła, że to nie było zamiarem całego projektu - w końcu gdyby tak miało być, to naśmiewaliby się "ze swoich rodzin, przyjaciół i przede wszystkim z, na różnych etapach życia, siebie".

Nowy spot ubrań Medicine wywołał fale hejtu

Masłowska zauważa, że kolekcja, jak i spot, są dziełem fikcji i w gruncie rzeczy należą do sztuki abstrakcyjnej. Oglądając samą "kontrowersyjną" reklamę widać natomiast na pierwszy rzut oka, że jest to parodia spotów promujących leki. Oprócz tego, sama nazwa sieci to Medicine, a ich sloganem jest "Everyday Therapy". Chyba fakt, że nawiązują do medycyny w swoich kampaniach reklamowych nie powinien być zaskakujący.

Czy można było to zrobić lepiej? Pewnie tak. Ale czy należą się takie gromy z nieba? Chyba nie do końca. Zresztą oceńcie sami:

Przeczytaj także

Tak za to Dorota Masłowska wytłumaczyła pomysł stojący za kampanią:

Wymyśliliśmy, że z zewnątrz będą trochę brzydkie, a w środku będą miały „synergiczne napisy lingwistyczne”, które jakoby „leczą” z problemów, bólu i zagrożeń cywilizacyjnych. Język, którego użyłam,imituje bełkotliwość nowomowy farmaceutycznej, wykorzystujący rozmaite niejasne „dermosynergie” i inny wciskany nam farmazon, język de facto magiczny. Chodziło nam o namówienie potencjalnych nosicieli tych koszulek do pewnej gry z wyobraźnią; fantastyczną i absurdalną, nie mającą prawa działać supernowoczesną technologię.Oto napis „nie bój się” na wnętrzu tkaniny będzie z tobą chodził cały dzień i ocierając się o twoją skórę, dodawał ci odwagi. Czy to działa?Nie. To nie jest prawda. Nie jest to też beka ani żart: to po prostu abstrakcja, fantazja. Która w obiegu galeryjnym czy literackim, w którym funkcjonujemy na co dzień, spotkałaby się z namysłem, uśmiechem, może ziewnięciem, w obiegu masowym natomiast, rozczytana jeden do jeden, wywołuje moralne wzmożenie. Święty gniew i usypywanie stosu, na którym spalone mają zostać drwiące z ludzkiego cierpienia, niesamowicie konsumpcyjne koszulki i my razem z nimi. No dobrze, to oczywiście jest nieuchronne, już wszystko gotowe, nie poganiajcie nas, sami wejdziemy, sami się spalimy, sami sami!Przedtem jednak zaklinam: bądźmy czujni, o co się gniewamy i o co wznosimy pięści. Bo w końcu ktoś kupi sobie „Baśnie Braci Grimm” i powie: „wilk zjadł kobietę, a potem ona dalej żyje".

Jedno jest pewne - nawet jeżeli reklama Medicine jest słaba, to i tak nie przebije wegańskich burgerów w stylu "365 dni" Kauflandu. 

Przeczytaj także