Pogoda
06.11.2019 10:23

Zmierzyli radarem policyjnym prędkość domu. Okazało się, że jechał 12 km/h

W przypadku fotoradarów liczy się nie tylko wielkość, lecz także technika. Jak udowodniono na materiale filmowym, wystarczy chwila dekoncentracji podczas pomiaru, żeby zarejestrowana prędkość różniła się znacznie od rzeczywistej.

fotoradar
foto: LUKASZ SOLSKI/East News

Fotoradary, które trafiły na wyposażenie polskiej policji, oficjalnie mają za zadanie pomagać w utrzymywanie porządku na drogach i wymuszać dostosowywanie prędkości do obowiązujących w danym miejscu ograniczeń.

W praktyce kierowcy widzą w nich jednak narzędzie do ratowania dziury budżetowej przez nakładanie mandatów. Kary dla osób bawiących się zbyt namiętnie z pedałem gazu potrafią być dotkliwe, szczególnie jeśli prędkość zostanie przekroczona znacznie.

Opel Astra
Opel Astra
Przeczytaj także Belgijski fotoradar przyłapał kierowcę opla na jeździe z prędkością 696 km/h

Zapewnienie dokładności pomiaru powinno więc być priorytetem, jako że od wiarygodności wyników zależy często nie tylko stan portfela, lecz czasem także przymus odebrania prawa jazdy. Jak się jednak okazuje, fotoradary używane przez policję są bardzo podatne na błędy operatorów.

Problem został zademonstrowany w programie „Państwo w państwie”, w którym zmierzono między innymi prędkość krawężnika.

Fotoradary polskiej policji podatne na błędy. Dom jadący 12 km/h

Policjanci mierzą, kierowcy starają się jako mogą udowodnić, że wynik pomiaru prędkości był błędny. Po sieci krążą opowieści, że wystarczy powołać się na brak certyfikacji urządzenia (szczególnie, jeśli policjanci wyposażeni są w wiekowe Iskry), albo zauważyć, że nie wiadomo które z aut będących na drodze zostało sprawdzone.

Ten ostatni problem kontroli został wyeliminowany dzięki zakupowi nowych fotoradarów, które dokładnie pokazują, który samochód jest kontrolowany. Nie rozwiązało to jednak problemu z nieprawidłowym korzystaniem z urządzeń przez policjantów.

Tajemnicą poliszynela jest, że fotoradary wykorzystywane przez policję zostały certyfikowane przez Główny Urząd Miar do pracy na odległościach dochodzących do kilkuset metrów. Producent podaje, że prawidłowy odczyt można otrzymać, jeśli samochód znajduje się 70-100 metrów od punktu kontroli.

Policjanci często też dokonują pomiarów ręcznie, zamiast korzystać ze statywu. Szybka demonstracja pokazała, jaki może to mieć wpływ na wynik pomiaru. Po skierowaniu urządzenia na ścianę domu i wykonaniu nim kilku ruchów na boki okazało się, że według fotoradaru budowla porusza się z prędkością 12 km/h. Krawężnik sprawdzony analogicznym sposobem jechał -14 km/h.

Podczas pomiarów z dużych odległości wystarczy lekkie drgnięcie ręki, żeby wpłynąć na wynik pomiaru. Błąd wynoszący kilkanaście kilometrów na godzinę może wpłynąć na to, czy sprawdzany kierowca otrzyma mandat, a nawet czy straci prawo jazdy.

Policja uspokaja i tłumaczy, że nie ma się czego obawiać w oficjalnym komunikacie:

"

Do rzekomo błędnych wskazań pomiaru prędkości może dojść wyłącznie w sytuacji, kiedy są one użytkowane niezgodnie z instrukcją obsługi, chociażby właśnie na potrzeby programów reporterskich. Okazuje się, że to właśnie znajomość instrukcji obsługi urządzenia do pomiaru prędkości oraz odpowiednie przeszkolenie użytkowników końcowych w tym zakresie jest podstawowym i niezbędnym warunkiem do właściwego użytkowania i dokonywania prawidłowych pomiarów prędkości pojazdów czy też weryfikowania otrzymanych wyników i aby wyeliminować ewentualną możliwość użytkowania, niezgodnego z instrukcją policjanci są szkolenie z obsługi tych urządzeń. "

Zobacz także: Fotoradary nie potrafią wystawiać mandatów autom elektrycznym 

Dostaliście kiedyś mandat za przekroczenie prędkości?

Tagi: Gadżety