Czy Polska może nie przyjąć ACTA 2?
Dyrektywa o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym został przyjęta – Polska ma 2 lata na dostosowanie prawa. Czy przepisów ACTA 2 można po prostu nie przyjąć?
Polska, jako kraj członkowski Unii Europejskiej, ma prawa, ale też i obowiązki – do tych ostatnich należy wykonywanie dyrektyw uchwalonych przez Wspólnotę. Prawa unijnego nie można więc po prostu zignorować – można jednak skutecznie opóźnić ich wdrożenie, a nawet zmienić nieco wynikające z niego postanowienia.
Dyrektywa o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym powstała, żeby bronić praw twórców – zakłada między innymi, że każde użycie utworu (w świetle prawa może to być artykuł czy zdjęcie) musi być poprzedzone uzyskaniem zgody autora.
Internauci wskazują jednak, że przepisy uchwalone przez UE idą za daleko – szczególnie w art. 11. i 13., które określane są jako „podatek od llinków” oraz „cenzura prewencyjna”.
Dyrektywa została przyjęta przez Parlament Europejski – szybko pokazały się głosy, że można doprowadzić do reasumpcji głosowania i dzięki temu unieważnić prawo.
Czy Polska może zignorować dyrektywę i po prostu jej nie wdrożyć? Raczej nie – jako kraj członkowski zobowiązaliśmy się do przestrzeganie unijnego prawa, nawet jeśli podobno jest ono sprzeczne z polską Konstytucją. Istnieje jednak kilka kruczków legislacyjnych, dzięki którym polskie przepisy wykonawcze mogą zmienić brzmienie artykułów ACTA 2 na mniej kontrowersyjne.
ACTA 2 w Polsce – przepisy można opóźnić lub zmienić
Możliwe scenariusze rozwoju sytuacji z wdrażaniem w Polsce dyrektywy o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym przedstawił w rozmowie z money.pl dr hab. Aleksander Cieśliński. Naukowiec podkreślił, że prawa nie można po prostu nie przyjąć – są jednak sposoby i sposobiki, żeby nie musieć się nim do końca przejmować.
Polska może na przykład stwierdzić, że odpowiednie przepisy już funkcjonują w naszym kraju, nie ma więc powodów do wdrażania dyrektywy. Takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne, gdyż nie ma pokrycia w aktach legislacyjnych.
Jeśli Polsce zapisy dyrektywy nie będą pasować, może powiedzieć, że rozpoczyna prace nad jej implementacją w krajowym prawie, ale specjalnie robiąc to „czepiać się szczegółów” – wynajdywać kruczki, które trzeba będzie wyjaśnić z UE, przedłużając czas prac nawet o kilka lat. Dodatkowo polski Sejm może celowo przyjąć ustawy nie do końca zgodne z wytycznymi EU – Wspólnota wtedy interweniuje i będzie dążyć do naprawy sytuacji. Jak ocenia ekspert, w ten sposób można zyskać nawet kilka lat, zanim ACTA 2 zacznie obowiązywać w Polsce.
Zobacz także: >> YouTube straszy wycofaniem się z Europy z powodu ACTA 2 <<
Ostatnią ze wskazanych przez dra Cieślińskiego ewentualności jest przyjęcie przepisów w niejednoznacznym brzmieniu. Interpretacją musiałyby zajmować się w razie potrzeb sądy, których opinie nie muszą zgadzać się z duchem ani literą dyrektywy o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.