Jak skończyłby Luke Skywalker, gdyby nie został Jedi? Dziwaczna teoria Marka Hamilla
Gwiezdne wojny są idealnym przykładem drogi "od zera do bohatera". Zamieszkujący pustynię nastoletni Luke Skywalker nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak jest ważny dla losów galaktyki.
Co by się stało, gdyby na jego drodze nigdy nie pojawiły się droidy R2-D2 i C-3PO? Cóż, odtwórca roli, czyli Mark Hamill odniósł się niedawno do tego fundamentalnego pytania na Twitterze. Jego odpowiedź jest (wedle tradycji) absurdalna i zaskakująco zabawna.
Co gdyby Luke Skywalker nie został Rycerzem Jedi?
Jak wiemy, pod czujnym okiem Obi-Wana Kenobiego, młody Luke Skywalker angażuje się w międzygalaktyczny konflikt, stając do walki po stronie Rebelii. Na przestrzeni swojej podróży odkryje, że jego działania wpłyną na losy całej galaktyki, pozna mroczne sekrety swojej rodziny, a także (nieświadomie) dopuści się drobnego aktu kazirodztwa, całując się ze swoją siostrą. Doskonale wiecie, co się dzieje z Lukiem Skywalkerem, przecież widzieliście filmy.
A co gdyby Luke stwierdził, że ma w nosie ratowanie jakiejś księżniczki i walkę o wolność? Takie pytanie zadał niedawno Markowi Hamillowi jeden z użytkowników Twittera. Aktor, który spędził z Lukiem już ponad 40 lat pewnie niejednokrotnie zastanawiał się "co by było gdyby?", ponieważ miał gotową odpowiedź. Jesteście na to przygotowani?
Więc - według Marka Hamilla, gdyby Luke Skywalker nie został Jedi, to zająłby się... nauczaniem dzieci.