Ridley Scott: Obcy istnieją i kiedyś po nas przybędą

Robert Skowronski
AKTUALIZACJA 28.04.2017 28.04.2017 12:06
AKTUALIZACJA 28.04.2017 28.04.2017 12:06

Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Według Ridleya Scotta zdecydowanie nie.

Mało tego, reżyser uważa, że kosmici pewnego dnia przybędą na Ziemię. O jaką inną opinię można by było podejrzewać twórcę „Obcego” czy „Prometeusza”?

Wierzę w wyższe istoty. Myślę, że ich istnienie jest prawdopodobne. Ekspert z NASA, z którym rozmawiałam, powiedział mi: „Czy kiedykolwiek patrzyłeś w niebo w nocy? Chcesz powiedzieć, że jesteśmy tylko my?”. To śmieszne. Eksperci oceniają teraz liczby istnień w kosmosie. Mówią, że istnieje od 100 do 200 bytów, które mogły przechodzić podobną ewolucję do naszej.

Scott sprecyzował również jak mogłyby się zachować istoty z innego świata:

Są dużo mądrzejsze od nas. Jeżeli jesteś na tyle głupi, żeby je wyzwać, to możesz zostać porwany w trzy sekundy.

Jeżeli wziąć słowa reżysera za fakt, to można utracić poczytalność lub w łagodniejszej wersji - żyć w ciągłym strachu. Twórca jest specjalistą w wywoływaniu podobnych reakcji, choć sam uważa, że nigdy nie miał zamiaru straszyć widzów:

Kiedy kręciłem pierwszego „Obcego” musiałem wziąć odpowiedzialność za reakcje na kuchenną scenę z rozpruwaniem klatki piersiowej Johna Hurta. To było poza jakimikolwiek moimi oczekiwaniami, a to nie było dobre. Film jednak odniósł duży sukces, bo ludzie są perwersyjni. Widzowie zatapiali się w fotel oglądając scenę w kuchni. To nie było zdrowe.

A jak reżyser radzi sobie ze strachem?

Niczego się nie boję. Mam pistolet 9 mm. Jeżeli pojawia się jakiś problem, to staram się zachować spokój. Kiedy rano wchodzi się na plan i patrzy na ciebie 600 osób, to jest to przerażające.

Oprócz „Obcego: Przymierze”, a także chęci rozszerzenia serii o kolejne sześć filmów, reżyser szykuje także film „All The Money in the World” z rolą Natalie Portman i Jacka Nicholsona. Twórca ma również pomysł na „Gladiatora 2”.