Aktor myślał, że umrze od kokainy. Brali ją na planie filmu

AKTUALIZACJA 28.05.2024 28.05.2024 15:46
AKTUALIZACJA 28.05.2024 28.05.2024 15:46

Historia tego aktora jest szokująca i wielu osobom będzie w to trudno uwierzyć. Dziś jest słynną gwiazdą, lecz kiedyś nie chciał zdenerwować reżysera i zgodził się na zażywanie prawdziwych narkotyków na planie filmowym.

Daniel Stern
Fot. 20th Century Fox/AF Archive/Mary Evans Picture Library/East News

To zabawne, ale można zaryzykować stwierdzenie, że oglądanie „Kevina samego w domu”, stało się w Polsce swego rodzaju świąteczną tradycją. Niektórzy po prostu naprawdę polubili coroczne wracanie akurat do tego filmu. Jest to oczywiście familijne kino, przy którym można się trochę pośmiać z dwóch niezdarnych złodziei. No właśnie, z pewnością kojarzycie Daniela Sterna, który zagrał jednego z nich.

Zażywanie prawdziwych narkotyków na planie filmu

Oczywiście największą rozpoznawalność zyskał dzięki roli w złodzieja w „Kevinie samym w domy”, lecz trzeba zwrócić uwagę na fakt, że ten aktor może się pochwalić imponującą, wieloletnią karierą. W swojej książce „Home and Alone” Daniel Stern pisze o tym, jak zagrał w filmie „Szalona autostrada”, a sama praca na planie była czymś… wyjątkowym.

Być może trudno w to uwierzyć, lecz chodzi o to, że w latach 80. kokaina była niemal wszędzie, a z tego co napisał Stern wynika, że na planie filmowym również korzystano z białego proszku.

Był 1980 rok i wszędzie było pełno kokainy. Ja nigdy jej nie próbowałem, bo zwyczajnie nie było mnie na nią stać, ale na planie tego filmu prawie wszyscy ją zażywali – reżyser, producenci, aktorzy, goście od rekwizytów, kierowcy... Wszyscy nosili przy sobie woreczki wypełnione białym proszkiem, który wciągali przez cały dzień.

To nie koniec szalonej historii, bo aktor zaznaczył, że gdy kręcono filmową scenę związaną właśnie z zażywaniem narkotyku, oczywiście korzystano ze sproszkowanej witaminy B12, lecz w pewnym momencie jej zabrakło. Jaką podjęto decyzję? Podobno sięgnięto po prawdziwy narkotyk (sporo osób nosiło to przy sobie). Już to mogło być stresujące dla osoby, która nie używała kokainy w życiu prywatnym, ale najgorsze było to, że powtarzano ujęcie za ujęciem.

Kiedy skończyłem pierwszy woreczek, reżyser dał mi swój zapasowy, a ja musiałem wciągnąć narkotyk około 15 razy, więc moje serce zaczęło walić jak nigdy w życiu. Nie chciałem umrzeć, ale nie chciałem też, by reżyser na mnie krzyczał.

Wspomnienia Sterna z książki ukazują patologie, jakie kiedyś zdarzały się w branży. Pozostaje mieć nadzieję, że dzisiaj takie rzeczy nie mają miejsca.

Quiz: Kultura PRL

1/18 Zacznijmy od czegoś prostego. "Cykady na Cykladach" śpiewała:

Źródło: Antyradio/fandomwire.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!