Hollywood przegina? Jenna Ortega i krytyka poprawności politycznej
Branżowe serwisy zaczęły donosić o tym, że Jenna Ortega miała skrytykować poprawność polityczną Hollywoodu.
Wywiad dla serwisu Vanity Fair stał się okazją do tego, by Jenna Ortega odniosła się choćby do kwestii, jaką jest poprawność polityczna w filmowym świecie. Gwiazda podzieliła się opinią, że wymaganie od aktorów politycznej poprawności, ostatecznie może się przekładać na swego rodzaju osłabianie ich pozycji, a w tym również zanik integralności.
Wielki przymus poprawności?
Jak zauważają choćby dziennikarze zagranicznego serwisu Fox News, wokół filmu „Krzyk VII” było trochę głośnych kontrowersji. Warto przypomnieć, że doszło do zwolnienia Melissy Barrery, która wypowiadała się na temat wojny Hamasu z Izraelem. Jakiś czas po tym świat obiegły także wieści o tym, że w produkcji zabraknie także Jenny Ortegi.
Ortega nie ukrywa, że jeśli ludzie muszą funkcjonować pod przymusem politycznej poprawności i są z tego ostro rozliczani, to w jej ocenie jest to po prostu negatywne zjawisko. Innymi słowy, Barrera straciła rolę w filmie, ponieważ wyraziła publicznie swoje poglądy na temat Izraela. Czy takie sytuacje powinny mieć miejsce i czy na pewno są czymś odpowiednim w branży filmowej?
Jenna Ortega wyjaśniła, co w jej oczach jest lepszym kierunkiem:
Chciałabym, żebyśmy wszyscy mogli dążyć do rozmowy. Wyobraźmy sobie, że wszyscy mogą mówić to, co faktycznie czują i nie są za to oceniani, a zamiast tego jest to polem do prawdziwej dyskusji.
W takich kwestiach opinie są często podzielone. Jedni stwierdzą, że nie widzą żadnego problemu, natomiast inni zaznaczą, że faktycznie zapanowała atmosfera zbyt mocnego przymusu na zjawisko, jaką jest poprawność polityczna.
Quiz: Szybki test z ortografii. Z wynikiem poniżej 70% leć po słownik
Źródło: Antyradio/foxnews.com
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!