Rola we „Władcy Pierścieni” była dla niego ogromnym poświęceniem. Interweniował dubler
John Rhys-Davies podczas pracy na planie w kultowym filmie przeżył bardzo trudne chwile. Aktorstwo wymaga poświęceń, o czym brytyjski aktor z pewnością wielokrotnie się przekonał. Również rola w filmie „Władca Pierścieni” stała się dla niego wyjątkowo trudna. O co dokładnie chodzi?
Aktorstwo to bardzo wymagający zawód. Wielu aktorów miesiącami przygotowuje się do roli. Nie tylko zasięgają porad ekspertów, ale także przybierają na wadze lub zrzucają kilka kilogramów. Wszystko to, aby jak najlepiej odegrać daną postać. Przygotowanie to dopiero połowa sukcesu, później aktor musi przecież jeszcze dobrze odegrać rolę. Na planie filmowym również może go spotkać wiele trudności.
Coś na ten temat wie John Rhys-Davies, aktor znany przede wszystkim z serii filmów o przygodach Indiany Jones. Wielu będzie go również kojarzyć z roli „Gimli” w trylogii „Władca Pierścieni”. Niestety tę rolę aktor nie wspomina dobrze jeśli chodzi o charakteryzację.
John Rhys-Davies większość scen nagrywał w samotności
John Rhys-Davies wcielając się w jedną z postaci w kultowym filmie „Władca Pierścieni” przed każdym wejściem na plan musiał poddać się pełnej charakteryzacji, w tym także sztucznej twarzy, na którą składały się m.in. wypełnione policzki, długa broda, czy powiększony nos. Niestety już pierwszego dnia, okazało się, że aktor cierpi na alergię, którą wywołały produkty do charakteryzacji. Alergia okazała się bardzo trudna do okiełznania, twarz aktora po nałożeniu produktów, bardzo szybko puchła. Zdecydowano się na skrócenie zdjęć z jego udziałem do niezbędnego minimum, a w większości scen zastępował do dubler Brett Beattie, który bardzo zżył się z ekipą filmu.
Quiz: Oglądałeś te seriale z PRL? Młodzież nawet nie pozna 6. pytania
Bolesna alergia sprawiła, że ekipa filmowa musiała zrobić reorganizację pracy na planie. John nie był obecny w większości dni, m.in. kiedy kręcono sceny całej Drużyny Pierścienia. Swoje sceny w dużej mierze nagrywał w samotności. Po zakończeniu pracy pamiątkowy tatuaż, który Drużyny Pierścienia zrobił nie John, a jego dubler. Po kilku latach Rhys-Davies otrzymał propozycję ponownej roli, tym razem w „Hobbicie”. Niestety z bólem serca musiał odmówić:
Część mnie bardzo by tego chciała, ale nie wiem, czy moja twarz zniesie znowu tę karę
Źródło: Antyradio/Kultura.gazeta.pl/Empire
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!