To kultowa scena z PRL-owskiego hitu. Miała nigdy nie powstać?

AKTUALIZACJA 30.06.2025 30.06.2025
AKTUALIZACJA 30.06.2025 30.06.2025

„Popiół i diament” to piękne arcydzieło. Polacy często kochają ten film, lecz nie każdy zdaje sobie sprawę z ciekawej historii pewnej sceny.

„Popiół i diament”
Fot. Filmpolski
  • Niektórzy twierdzą nawet, że jest to jedna z najbardziej rozpoznawalnych scen w historii polskiego kina. Oczywiście każdy ma swoje zdanie w takich kwestiach, lecz faktycznie mowa tu o genialnej produkcji, która ma w sobie sporo wartości.
  • Najciekawsze zdaje się być to, że „Popiół i diament” faktycznie zawiera intrygującą scenę, lecz miała ona nigdy nie trafić do filmu. W związku z tym warto poświęcić chwilę na lepsze zrozumienie tematu.
  • Jeśli kochasz dobre filmy oraz dzieła z czasów PRL-u, to sprawdź ciekawostkę, która mogła być ci nieznana.

Świetna scena z legendarnego filmu

Nie ma sensu tego odwlekać, zatem najpierw wyjaśnimy o jaką scenę chodzi, gdyż wielu z was najpewniej pragnie sobie to wyobrazić. Otóż omawiana będzie tutaj właśnie ta chwila z płonącymi kieliszkami w restauracji, która o dziwo miała w ogóle się nie pojawić w „Popiele i diamencie”.

Jakim cudem jeden z naprawdę świetnych momentów w tak ważnej produkcji, w gruncie rzeczy nie był przewidziany w scenariuszu? Jak się być może domyślacie, po prostu narodziło się to spontanicznie. W kinie faktycznie czasem tak bywa, że coś legendarnego wcale nie musi być wynikiem długiego i starannego planowania. Więcej informacji znajdziecie poniżej.

Polacy o tym nie wiedzą?

Intrygującą sprawą zainteresowali się nawet dziennikarze serwisu RadioZET, którzy doskonale podkreślili pewne kluczowe kwestie. Choć to wszystko wygląda naturalnie, w rzeczywistości realizacja tej sceny była sporym wyzwaniem, a twórcy musieli zastosować pewne filmowe triki, by osiągnąć zamierzony efekt. Polacy często sobie z tego nawet nie zdają sprawy.

Ten fragment filmu, który jest wręcz symboliczny dla naszej szkoły filmowej… powstał przypadkowo. W jednej ze scen bohaterowie wznoszą symboliczny hołd poległym kolegom, zapalając w barze kieliszki ze spirytusem. Początkowo scenariusz przewidywał bardziej klasyczne, wręcz banalne ujęcie z wódką i śledziem na stoliku. Jednak drugi reżyser, Janusz Morgenstern, zaproponował inne rozwiązanie. Tak narodził się obraz, który do dziś porusza widzów.

Ludzie nie mają pojęcia o tym, że choć na ekranie scena trwa zaledwie trzy minuty, to jej realizacja zajęła ponad dwa dni. By osiągnąć efekt płonącego alkoholu, zamiast spirytusu użyto... benzyny. Spirytus nie dawał pożądanego efektu wizualnego. Trzeba było jednak zachować szczególną ostrożność, by Cybulski nie wypił płynu przez pomyłkę.

Quiz: Ciężki test z historii. Tylko inteligentni mogą tu zdobyć 80%

1/15 Obrady Okrągłego Stołu to rok 1989

Źródło: Antyradio/RadioZET

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!