Z tego kultowego filmu PRL usunięto tylko 2 sceny. Tak rozkazała cenzura

AKTUALIZACJA 03.12.2024 03.12.2024
AKTUALIZACJA 03.12.2024 03.12.2024

Kiedyś polskie filmy musiały liczyć się z tym, że może je spotkać cenzura na różnym poziomie. Jak to było ze słynną i powszechnie lubianą „Seksmisją”? Więcej znajdziecie poniżej.

Seksmisja
Fot. filmpolski

Pozdrowienie znakiem V w „Seksmisji”

W sieci możemy przeczytać naprawdę ciekawe rzeczy w temacie realizacji filmu „Seksmisja”, który oczywiście jest dziś uznawany za kultowe dzieło, będące gratką dla całej masy fanów polskiego kina. Warto pochylić się choćby nad tym, że pojedyncze sceny były poddane cenzurze, a świetną ciekawostką jest również to, że dla cenzury powstała scena, w której Maks pozdrawia miłośników hibernacji znakiem V. Brzmi dziwnie? Otóż według doniesień chodziło przede wszystkim o to, że cenzorzy skupią się właśnie na tej scenie i tym samym siłą rzeczy pominą resztę filmu. Przynajmniej takie było założenie twórców.

Cenzura zostawiła tu swoje ślady

Oczywiście to, o czym wspominaliśmy powyżej, nie jest jedyną interesującą wzmianką na temat „Seksmisji”. W sieci znajdują się także informacje dotyczące tego, że między reżyserem a urzędnikiem miał zaistnieć spór o jedną ze scen. Konkretniej mówiąc chodzi o to, że wypowiedziana kwestia „paszporty proszę”, zgodnie ze scenariuszem miała być zrealizowana w języku czeskim, lecz cenzor się temu sprzeciwił. Finał tego wszystkiego był taki, że urzędnik wyraził zgodę na język niemiecki, dodając przy tym, iż chodzi o „zachodnioniemiecki”.

Wielu prawdopodobnie zgodzi się ze stwierdzeniem, że „Seksmisja” to nadzwyczajne arcydzieło, do którego dziś sporo osób czuje duży sentyment. Częściowo wynika to oczywiście z nostalgii, ale na pewno sporo jest w tym również zasługi samego filmu, który trzyma poziom.

Quiz: Test dla ludzi z wysokim IQ. Ty nie dasz rady zdobyć 70%

Mat Brown/pexels.com
1/15 Tydzień ma 168 godzin

No dobrze, wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii cenzury, ponieważ warto wspomnieć także o tym, że po premierze filmu, jeden z nieocenzurowanych fragmentów z czasem jednak doczekał się cenzury. Chodzi o to, że kiedy Maks wypowiada słowa „Kierunek: wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja!”, wśród widowni można było usłyszeć wybuchy śmiechu. Było to oczywiście rozumiane jako aluzja do zależności władz PRL od ZSRR. To właśnie dlatego scena jednak doczekała się opóźnionej cenzury.

Źródło: Antyradio/wikipedia.org

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!