15.07.2019 16:26
15.07.2019 16:26

Gdy włodarze Netfliksa obwieścili, że powstanie 3. sezon "Domu z papieru", ekscytacja widzów wymieszała się z obawami. Po co bowiem kontynuować coś, co stanowiło zamkniętą całość? O czym może opowiadać kolejny sezon, skoro bohaterowie wydostali się z Mennicy? O kolejnym skoku rzecz jasna. O tym, czy bohaterowie zakończą go z podobnym skutkiem co poprzednio, przekonamy się dopiero 19 lipca 2019 roku, gdy pełny sezon pojawi się na platformie Netflix. My tymczasem zajmiemy się oceną tego, czy twórcom udało się stworzyć kontynuację, dorównującą poziomem poprzednim odsłonom. A ta kwestia z pewnością podzieli widzów.

"Domu z papieru" 3. sezon - niepotrzebna kontynuacja?

Na starcie 3. sezonu spotykamy dobrze znanych nam bohaterów, rozrzuconych po całym świecie. Każdy z nich znajduje się we własnym raju, w którym - zgodnie z założeniem - żyć miał już zawsze. Sielanka szybko się jednak kończy, gdy jeden z nich wpada w ręce organów ścigania. Familia El Profesora zmuszona jest ponownie się zjednoczyć, by uratować jednego ze "swoich". Sposobem na to okazuje się... kolejny skok. I, jak na każdą kontynuację przystało, jest "bardziej", "mocniej" i jeszcze mniej prawdopodobnie. Gdy skok na Hiszpańską Mennicę wydawał się akcją niemalże niewykonalną, nowe przedsięwzięcie jawi się już jako misja samobójcza.

Foto: materiały prasowe Netflix
Fot. Foto: materiały prasowe Netflix
Foto: materiały prasowe Netflix

Już sam pretekst do kolejnego skoku wydawać się może naciągany, przez co 3. sezon "Domu z papieru" faktycznie sprawia wrażenie odgrzewanego kotleta. Dla jednych będzie to seans ciężkostrawny, jednak innym przypadnie do gustu.

Fani będą zadowoleni, sceptycy wręcz odwrotnie

"Dom z papieru" zaskarbił sobie olbrzymie grono fanów na całym świecie. Znalazło się w nim wiele osób, które z uwagi na wartką, ciekawą akcję oraz barwnych bohaterów, były w stanie przymknąć oko na liczne skróty fabularne i dziury logiczne. Ta część widzów będzie, jak najbardziej usatysfakcjonowana. Dostaną bowiem to, za co pokochali pierwsze dwie odsłony. Istnieje jednak szeroki wachlarz osób, które wymagały od produkcji nieco więcej logiki i prawdopodobieństwa wydarzeń. Jeśli zatem naciągana fabuła i brak logiki były dla was solą w oku, zaoszczędźcie sobie nerwów i odpuście seans 3. sezonu.

Foto: materiały prasowe Netflix
Fot. Foto: materiały prasowe Netflix
Foto: materiały prasowe Netflix

Trzecia seria nie rozbudowuje znanego świata, lecz w bezpieczny sposób serwuje nam to, co już widzieliśmy. W miejsce poległych dołączają nowi członkowie ekipy, którzy niewiele różnią się od swoich poprzedników. Bohaterowie znani z poprzednich serii nie prezentują przy tym niczego nowego. Nawet przebieg skoku odbywa się zgodnie z utartym schematem, czyli: Profesor opracowuje szczegółowy plan, ekipa wprowadza go w życie, a potem skrupulatnie sukcesy przeplatają się z porażkami i piętrzącymi się problemami. Brakuje zatem powiewu świeżości, który tchnąłby w serię nowe życie.

Reasumując, jeśli szczerze podobały wam się poprzednie sezony, kontynuacja również was nie zawiedzie. Trzeci sezon "Domu z papieru" posiada bowiem wszystkie zalety swoich poprzedników, powtarzając jednak ich wady w - niestety - nieco większym natężeniu. Podczas seansu, przyjemnemu uczuciu spotkania ze starymi znajomi, towarzyszy wrażenie przeciągniętej na siłę historii. Czy 3. sezon "Domu z papieru" jest kontynuacją potrzebną? Zdecydowanie nie. Nie oznacza to jednak, że jest kontynuacją nieudaną.

Ocena: 6.5/10

Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku