Netflix nie będzie emitować prorosyjskich materiałów. Firma odmówiła podporządkowania się prawu
Jak ogłosili przedstawiciele firmy w specjalnym komunikacie, Netflix nie będzie emitować prorosyjskich materiałów na swojej platformie.
Netflix przeciwko Rosji. Nie będzie publikował prorosyjskich materiałów
Jak jasno wynika z nowego oświadczenia prasowego (cytowanego chociażby przez Deadline i Variety), Netflix nie będzie emitować prorosyjskich materiałów na swojej platformie. Dzisiaj (tj. 1 marca 2022 roku) miała wejść w życie nowa rosyjska ustawa medialna, wedle której wszystkie serwisy streamingowe docierające do ponad 100 tysięcy odbiorców dziennie, muszą zostać wpisane w specjalny rejestr Roskomnadzor.
To znaczy też, że wspomniane serwisy muszą stosować się do rosyjskiego prawa, a co za tym idzie umożliwiać dostęp do ponad 20 rosyjskich kanałów - w tym Channel One, NTV czy Spas.
W krótkim, aczkolwiek treściwym, komunikacie biura prasowego Netlfixa czytamy:
Z uwagi na bieżącą sytuację nie mamy zamiaru dodawania tych programów do naszego serwisu.
Wedle dziennikarzy Variety i Deadline na terenie 144-milionowej Rosji znajduje się jedynie milion użytkowników amerykańskiego serwisu streamingowego. Powodem tego może być fakt, że chociaż platforma działa w tym kraju od 2016 roku, dopiero w 2021 zdecydowano się na lokalną wersję językową serwisu.
Co ciekawe, w 2021 roku poinformowano o rozpoczęciu prac nad pierwszym oryginalnym rosyjskim serialem Netflixa. Ten nosi tytuł "Anna K." i ma być współczesną wersją słynnej "Anny Kareniny". W główną rolę miała wcielać się Swietłana Chodczenkowa, którą widzieliśmy m.in. w filmie "Wolverine" (grała Viper). Trudno stwierdzić, czy plany się zmienią przez ostatnie wydarzenia.