Homelander w finale 3. sezonu "The Boys" był inspirowany mocnymi słowami Trumpa o mordowaniu ludzi
Showrunner i główny scenarzysta Eric Kripke opowiedział o tym, co inspiruje go do pisania popularnego serialu "The Boys". UWAGA! W tekście są oczywiście spoilery dot. 3. sezonu produkcji.
Homelander jak Trump. Twórca serialu The Boys zdradza swoje inspiracje
Jak pewnie pamiętacie, 3. sezon kończy się sceną, w której Homelander (Anthony Starr) prezentuje światu swojego syna Ryana. W momencie, kiedy jeden z uczestników wiecu rzuca w dzieciaka puszką, Supek odwzajemnia nieprzyjemność, strzelając w niego laserem z oczu, kończąc jego żywot.
Przez moment Homelander i jego zebrani fani są skonfundowani. Nagle ojczym córki MM-a zaczyna jednak wiwatować na cześć Supka-mordercy, co inspiruje pozostałych fanów Homelandera do okazania mu wsparcia. Ten dochodzi do siebie, a na ustach pojawia mu się uśmiech - szef Seven nareszcie może publicznie być sobą. Sytuacja też podoba się Ryanowi, który również delikatnie zaczyna się uśmiechać.
Twórca serialu i główny scenarzysta Eric Kripke wyjaśnił, że do napisania tej sceny zainspirował go Donald Trump. Ten powiedział na wiecu w Iowie w 2016 roku, że: "mógłby stanąć na środku Piątej Alei i kogoś zastrzelić, a nie straciłby nawet jednego głosu". Jak Kripke opowiedział w rozmowie z Deadline:
To interesujące, że o tym wspominasz, bo właśnie to nas zainspirowało do napisania tej sceny. Czy Homelander faktyczni byłby w stanie kogoś zamordować, a potem usłyszeć aplauz. Co jest zabawne, to początkowo myśleliśmy, że to mocna satyra, ale z dnia na dzień zbliżamy się do tego, że to będzie przerażająca prawda. Czym popularniejsi są politycy, tym bardziej bezkarni mogą być.
Kripke dodał również, że summa summarum Homelander w końcu umrze, bo jak sam twierdzi: "nie mógłby spojrzeć w lustro, gdyby pozostawił takie coś przy życiu". Zapowiedział także, że podczas gdy 3. sezon opowiadał o ojcach, tak 4. skupi się raczej na synach, a Butcher i Homelander będą tym razem walczyli o duszę Ryana.