"Wiedźmin" Netfliksa będzie "bardziej horrorem, niż fantasy"
Na temat nadchodzącego serialu "Wiedźmin" wypowiedział się niedawno nadzorca ds. efektów specjalnych, Julian Perry. Według niego, w świecie Geralta jest niezbyt przyjemnie.
"Wiedźmin" jest mrocznym i bardzo dorosłym fantasy. Zarówno książki Andrzeja Sapkowskiego, jak i gry CD Projekt Red właściwie nie mogą być inaczej opisane. Wygląda jednak na to, że serial Netfliksa ma być zupełnie innym doświadczeniem. Jeśli wierzyć słowom szefa ds. efektów specjalnych Juliana Perry'ego, świat Geralta będzie bardziej przerażający, niż fantastyczny.
Wiedźmin bardziej horrorem, niż fantasy?
W wywiadzie z SFX Magazine, artysta przyznał, że bardzo starali się oddać surowy i nieprzyjemny obraz świata przedstawionego z książek, jednocześnie korzystając z technologii dla ułatwienia sobie pracy.
Definitywnie skłaniamy się raczej ku horrorowi. Staramy się ograniczyć wątki fantasy. Mogę szczerze powiedzieć, że raczej nie jesteśmy fantasy. Znaczy, jesteśmy, ale w taki sam sposób, jak horrory. Na przykład - mamy strzygę, bardzo paskudna bestia. Jest z horroru, nie z fantasy.
Dla twórców ważna była również część logistyczna - konflikt między Północą a Nilfgaardem nie mógł zostać przedstawiony fizycznie, więc artyści musieli się postarać:
Mamy armię Nilfgaardu, która nie może istnieć, bo jest ich ponad 10 tysięcy. Tak samo z siłami Temerii i Cintry. One po prostu nie mogą fizycznie istnieć na planie.
Cóż, miejmy nadzieję, że tych wielkich armii nie będziemy widzieli zbyt często. W końcu "Wiedźmin" jest w gruncie rzeczy opowieścią o rozłączonej rodzinie, która próbuje odnaleźć się w nieprzyjaznym świecie, pełnym ludzi chcących wykorzystać ją dla własnych celów. Do tak osobistej historii nie potrzebujemy wielkich bitew i przerażających monstrów. W końcu jeśli Sapkowski czegoś nas nauczył, to tego, że często najgorszym potworem jest inny człowiek.
"Wiedźmin" zadebiutuje na Netfliksie już 20 grudnia 2019 roku.
Zobacz także: Netflix: „Wiedźmin” nie będzie ubogim krewnym „Gry o tron”