"Zagubieni" stali się dzięki temu hitem. Zadecydował przypadek
"Zagubieni" to kultowa produkcja, która zasłynęła charakterystyczną narracją. Okazuje się, że nie była to przemyślana decyzja twórców, tylko coś, co wyszło w praniu.
"Lost" to jeden z najpopularniejszych seriali z początku XXI wieku. Produkcja była pod wieloma względami rewolucyjna i rzutuje do dziś na to, jak obecnie tworzy się historie w odcinkach. Okazuje się, że jeden z najbardziej charakterystycznych elementów "Zagubionych" narodził się za sprawą przypadku.
"Zagubieni" odnieśli sukces przypadkiem?
Jak przypomina portal CBR, pilotażowy odcinek "Lost" powstał w niezwykle krótkim czasie - w zaledwie niecałe 5 miesięcy. Pomysł był prosty. Lloyd Braun - dyrektor stacji ABC w latach 2002-2004, chciał stworzyć serial fabularny w klimacie programu "Ryzykanci". "Zagubieni" mieli być ostatnią deską ratunku dla podupadającej telewizji. Postawił więc na sprawdzoną markę - J.J. Abramsa - twórcę takich hitów, jak "Felicity", czy "Agentka o stu twarzach". Abrams potraktował trwający prawie 2 godziny odcinek pilotażowy jako udowodnienie, że może "awansować" z seriali do filmów.
- Dostałem [zarys "Lost"] i moje ręce praktycznie się trzęsły, gdy go czytałem. To było dla mnie coś niesamowitego, ponieważ było absolutnie genialne. A fakt, że ci goście napisali to w pięć dni, był najbardziej zdumiewającą rzeczą - mówił Braun w zakulisowym materiale o serialu "Zagubieni". Zazwyczaj tego typu seriale przygotowywało się według wcześniej przemyślanego i ustalonego czasu. Jednak presja czasu sprawiła, że twórcy często improwizowali. Na przykład do roli Kate zgłosiła się Yunjin Kim, która na tyle sprawdziła się podczas castingu, że stworzono dla niej rolę Sun-Hwa Kwon. Przypadkowo też ekipa była zmuszona zmienić pierwotną lokację zdjęć i nagrywać serial na Hawajach, co zdefiniowało charakter serialu. J.J. Abrams i Damon Lindelof pracowali na wariackich papierach, więc dawali członkom ekipy duże zaufanie w podejmowaniu decyzji.
Quiz: Znasz hity Netflix? Większość nie zna odpowiedzi na 1. pytanie
Montażystka "Zagubionych" wymyśliła kultowysposób opowiadania
I tak właśnie było w przypadku charakterystycznej dla "Lost" narracji, za którą odpowiada montażystka Mary Jo Markey. Serial zaczyna się od ujęcia, w którym widzimy otwierające się oczy Jacka Sheparda (Matthew Fox). Montaż odbywał się w trakcie kręcenia serialu, więc miała wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o układ kolejnych scen. Po zobaczeniu pierwszej sceny w zasadzie przypadkiem wymyśliła, jak chce opowiedzieć "Zagubionych".
- Oko Jacka… dało mi pomysł, że zmontuję wszystko z jego punktu widzenia… [katastrofa samolotu to] bardzo emocjonalna sekwencja i naprawdę chciałam, żeby widz poczuł, że przeżywa to co Jack, tak jak on je przeżywał. Więc moim planem było nie wycinać niczego, chyba że Jack nas tam zabierze - powiedziała Markey w jednym z wywiadów. W pilocie wyraźnie widać, że widz początkowo widzi świat przedstawiony oczami Jacka. Kiedy spotyka Kate (Evangeline Lilly), akcja skupia się na tej bohaterce i obserwujemy rzeczywistość z jej punktu widzenia. Następnym bohaterem, który staje w centrum akcji, jest Charlie (Dominic Monaghan). Postacie otrzymują też pierwsze retrospekcje, które stały się elementem charakterystycznym serialu.
Pomysł montażystki sprawił, że Abrams musiał zrezygnować z wcześniejszych planów, między innymi wyrzucając kosztowne ujęcia z lotu ptaka. Podczas kręcenia pilotażowego odcinka "Lost" na planie na bieżąco przepisywano scenariusz, żeby wpasować go w sposób narracji zaproponowany przez Markey. Następnie Abrams i Lindelof wykorzystali pomysł montażystki, by w dalszych odcinkach skupiać się na poszczególnych bohaterach "Zagubionych".
Dzięki temu, poza tajemnicami skrywanymi przez wyspę, widzowie mieli do czynienia z sekretami bohaterów, które stopniowo odkrywali wraz z rozwojem fabuły. Przeszłość postaci płynnie łączyła się z teraźniejszością, a potem i z przyszłością. Nowatorski sposób opowiadania powodował, że "Lost" przykuwał żądnych odpowiedzi widzów do ekranu. Twórcy rozwinęli ten pomysł i powołali do życia wiele ikonicznych odcinków, skupionych wokół konkretnych postaci. Fakt, że Markey wpadła na taki sposób opowiadania, wynikał z przypadku, który był następstwem nieortodoksyjnego podejścia do pracy nad "Zagubionymi". "Lost" jest więc przykładem, że doskonale rozpisany plan, nie zawsze jest gwarantowanym przepisem na sukces.
Źródło: Antyradio/CBR
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!