28 tys. dolarów za list? Jeśli pisał go John Lennon...
Co takiego mógł napisać gitarzysta The Beatles na świstku papieru, że ktoś był skłonny zapłacić za niego tyle kasy?
John Lennon rzeczony list napisał w 1971 roku do gospodarza programu w nowojorskiej telewizji, Joe Franklina. Gitarzysta zachwycał się w nim talentem swojej żony, Yoko Ono, i zachęcał dziennikarza do przesłuchania jej najnowszej płyty.
Oczywiście Yoko może sama lepiej opowiedzieć o swojej muzyce, to pewnego rodzaju wstęp. (...) Ma klasyczne wykształcenie muzyczne, studiowała kompozycję w Sarah Lawrence College, ale niech cię to nie wystraszy.
Nie wiemy, czy do Franklina ostatecznie trafił album „Fly” i czy spodobały mu się awangardowe brzmienia Japonki. Wiemy natomiast, że ktoś po 33 latach bardzo chciał dostać w swoje ręce ten dowód protekcji Lennona.
Na aukcji, która odbyła się w piątek 24 października w Bostonie, drożej – za 38 tys. dolarów – sprzedał się tylko bas Dee Dee Ramone’a podpisany przez muzyka. Cztery dokumenty sygnowane przez każdego z Beatlesów kupione zostały „tylko” za 16 tys. dolarów.
Bezcenne pamiątki po Lennonie
W czerwcu tego roku ręcznie spisane wiersze muzyka oraz jego rysunki do książek „In His Own Write” i „A Spaniard in the Works” sprzedały się za 2,9 mln dolarów.
Jeśli bardzo kochacie Lennona i cierpicie na nadmiar kasy, na listopad zaplanowana została jeszcze sprzedaż jego gitary. Jej dotychczasowy właściciel chce za nią uzyskać 600 tys. funtów.