61 lat temu urodził się Randy Rhoads
Jeden z najlepszych gitarzystów wszech czasów, współpracownik Ozzy'ego - czego jeszcze nie wiecie o tej postaci?
Muzyk urodził się 6 grudnia 1956 roku w Santa Monica w Kalifornii i był najmłodszy z trójki rodzeństwa. Matka przyszłego gitarzysty była nauczycielką muzyki, nic więc dziwnego, że Randy otrzymał odpowiednie muzyczne wykształcenie. Artysta w późniejszych latach stworzył utwór „Dee”, który dedykował swojej matce.
Randy zaczął grać na gitarze, gdy miał 6 lat i jego pierwszym instrumentem był stary Gibson, który należał do jego dziadka. Gdy był nastolatkiem zainteresował się hardrockowym brzmieniem za sprawą takich kapel, jak Led Zeppelin, Mountain czy Alice Cooper i wraz ze zmianą jego preferencji muzycznych również jego styl gry ewoluował.
Muzyk udzielał się w kliku kapelach, jak chociażby The Whore czy Violet Fox. W końcu powstał Quiet Riot, w skład którego oprócz Randy'ego wchodzili Kevin DuBrow, Kelly Garnia i Drew Forsyth. Kapela wydała dwa krążki w Japonii, „Quiet Riot” w 1977 roku i „Quiet Riot II” w 1978, bowiem w swoim kraju nie mogli dostać kontraktu.
Posłuchajcie, jak brzmiał wówczas ten zespół:
W tym też czasie powstała słynna gitara w białe grochy zwana flying V, za którą odpowiedzialny jest Karl Sandoval.
Muzyk był niezadowolony z braku perspektyw rozwoju swojego zespołu. Akurat wtedy basista Dan Strum polecił Randy'ego Ozzy'emu Osbourne'owi, który właśnie postanowił zebrać swój własny zespół. Przesłuchania były bardzo krótkie, bo gdy wokalista usłyszał kilka riffów Rhoadsa, od razu postanowił go zatrudnić.
Akompaniator Księcia Ciemności
Pierwszy solowy krążek Ozzy'ego Osbourne'a „Blizzard of Ozz” stał się jednym z najlepszych heavymetalowych albumów właśnie za sprawą brzmienia gitary Randy'ego. Takie numery, jak chociażby „I Don't Know”, „Crazy Train” czy „Suicide Solution” stały się metalowymi standardami, które w pełni ukazały talent Rhoadsa.
Posłuchajcie, jak muzyk wykonywał na żywo numer „I Don't Know”:
Gitarzysta pojawił się również na kolejnym udanym krążku Ozzy'ego zatytułowanym „Diary of a Madman”.
Mistrz gitary
Rhoads był jednym z pierwszych gitarzystów heavymetalowych, który połączył klasyczne elementy z agresywną rockową stylistyką i bardzo rozwiniętymi technicznymi możliwościami. Muzyk był prekursorem używania wajchy i chętnie posługiwał się tappingiem.
Posłuchajcie, jak brzmi sama partia gitary w utworze „Flying High Again” z albumu „Diary of a Madman”:
Jackson Guitars stworzył nawet model gitary sygnowany jego nazwiskiem. Tuż przed śmiercią artysta zatwierdził dwa prototypy.
Niespodziewany koniec
Muzyk zginął w wypadku lotniczym w Orlando na Florydzie. Ekipa zespołu zatrzymała się wówczas u Jerry'ego Calhouna. Kierowca Andrew Aycock pilotował samolot, na pokładzie którego znajdowali się Randy oraz Rachel Youngblood.
Pilot był pod wpływem kokainy i próbował poprzez bliskie podlatywanie do autobusu rozbudzić śpiące w nim osoby, a byli to Ozzy z Sharon oraz reszta muzyków kapeli. Za czwartym podejściem skrzydło zahaczyło o bok autobusu, samolot uderzył w drzewo i następnie w dom Jerry'ego. W konsekwencji wszyscy pasażerowie samolotu zginęli na miejscu.
Ozzy tak opowiadał o tym wydarzeniu:
Obudził mnie głośny wybuch. Od razu pomyślałem, że zderzyliśmy się z pojazdem na drodze. Wstałem z łóżka i krzyknąłem do Sharon: „Wychodź z busu”. Gdy wysiedliśmy zobaczyłem, że rozbił się samolot. Nie wiedziałem wtedy kto był na pokładzie.
Zobaczcie również relację z miejsca zdarzenia:
Wstydliwy Randy nie lubił latać, nie wiadomo zatem dlaczego zdecydował się na ten lot. W dodatku muzyk unikał stylu życia typowego dla gwiazd rocka. Zamiast niekończących się imprez wolał po nocach ćwiczyć granie na gitarze. Sam Ozzy uważał, że jest aniołem, który był za dobry, żeby żyć na tym świecie.
To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło Ozzym, który chciał skończyć z tworzeniem muzyki. Artysta jednak zmienił zdanie po rozmowie z Sharon, która stwierdziła, że gdyby Randy żył to nie byłby zadowolony z tego, że Osbourne rezygnuje z czegoś na co wszyscy mocno pracowali. Muzyk musiał pogodzić się z odejściem gitarzysty i dalej tworzy, bo po prostu nie wyobraża siebie w żadnym innym zawodzie.
Rhoads został pochowany w San Bernardino w Kalifornii. W rocznicę jego śmierci fani przychodzą na jego grób, żeby oddać mu hołd.
Legenda wiecznie żywa
W 1987 roku ukazał się album z zapisem koncertu Ozzy'ego wraz z Rhoadsem, który oryginalnie miał się pojawić w 1982 roku. Krążek w krótkim czasie stał się hitem i spotęgował uczucie straty tak zdolnego młodego muzyka.
Twórczość gitarzysty nadal robi wrażenie, zresztą zobaczcie reakcję Ozzy'ego, gdy usłyszał nagranie solówki Rhoadsa, o którym istnieniu wcześniej nie wiedział:
Jackson Guitars wydał linię gitar wzorowanych na instrumencie Randy'ego Rhoadsa, który stworzono tuż przed jego śmiercią. Natomiast 11 lat po odejściu artysty zespół Quiet Riot wydał kompilację „The Randy Rhoads Years” związaną z okresem, gdy muzyk był w szeregach kapeli.
W 2004 roku Randy dołączył do prestiżowego grona The Guitar Center Rock Walk. W niezliczonych rankingach najlepszych muzyków Randy po dziś zajmuje wysokie pozycje. Jako przykład można podać chociażby listę 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych magazynu „Guitar World” z 2004, w którym zajął 4. miejsce czy ranking „Rolling Stone”, gdzie uplasował się na 36. pozycji wśród 100 najlepszych gitarzystów.
W 2015 roku artyści postanowili złożyć hołd swojemu idolowi w postaci płyty „Immortal Randy Rhoads - The Ultimate Tribute”. Na krążku pojawili się tacy wykonawcy, jak chociażby Serj Tankian, Tom Morello, Chuck Billy czy Alexi Laiho. Morello nawet nazwał swojego syna na cześć słynnego gitarzysty.
Jak wspominacie Randy'ego Rhoadsa?