Bach: Rock to nie biznes, to przygoda!

Małgorzata Wierzejewska
AKTUALIZACJA 26.06.2015 26.06.2015 15:38
AKTUALIZACJA 26.06.2015 26.06.2015 15:38

Nigdy nie wierzył, że uda mu się odnieść sukces na miarę światowych kapel. Teraz Sebastian Bach zdradza, dlaczego jego zdaniem udało mu się zrobić karierę.

Mimo, że z zespołem Skid Row nie występuje już od dłuższego czasu, jego sława nie mija. Artysta uważa, że to, iż jest na topie zawdzięcza przede wszystkim wiecznemu uśmiechowi na twarzy i swojej pokornej postawie:

Długo nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Nigdy nawet nie myślałem, że stanę się sławny. Cały czas miałem wrażenie, że sława jest zarezerwowana dla ikon, takich jak AC/DC, czy Van Halen.

Ex-wokalista Skid Row jest przekonany, że właśnie to powoduje, że lubią go wszyscy. Nawet ci, którzy niekoniecznie słuchają jego muzyki:

Może to wynika też z tego, że ja nie podchodzę do kariery zbyt poważnie. W życiu nie myślałem, że mi się uda. Dlaczego? Bo byłem przekonany, że tylko bogowie mogą zostać gwiazdami rocka. Jestem przekonany, że da się wyczuć to, że kocham rock'n'rolla. To nie jest dla mnie biznes, to jest dla mnie przygoda.

 Muzyk dodał, że nie przestał czuć się jak dziecko, które skakało po łóżkach w pokoju trzymając w rękach rakietę tenisową, która udawała gitarę:

Heavy metal i hard rock są czymś, co zdecydowanie mam we krwi. To sprawia, że chce mi się żyć, to mnie jara! Czuję się dosłownie, jak mały chłopiec.

Przypomnijmy, że Sebastian Bach został wyrzucony z zespołu Skid Row w 1997 roku. Co dziwne okazuje się, że nie wszyscy o tym wiedzą! Jakiś czas temu gitarzysta Dave „Snake” Sabo przyznał, że część osób, która zjawia się na koncertach grupy nie ma pojęcia, że muzyk już od dawna z nimi nie występuje.

Obecnie Bach koncertuje ze swoim solowym projektem po Stanach Zjednoczonych, a pod koniec lipca odwiedzi też kilka krajów w Europie. Przypomnijmy sobie, jak wypada bez swojej macierzystej formacji:

Jak myślicie, czy Sebastian Bach może mieć rację w tym, co mówi?